IX sprzątanie Skolwina

W tym roku nie na wiosnę ale właśnie Jesienią mieszkańcy Skolwina mają szansę posprzątać swoje otoczenie. Stowarzyszenie Skolwin i My już po raz IX organizuje sprzątanie Skolwina. Akcja ważna dla naszego osiedla. Liczymy na to, żę wszyscy ci co swoje odpady wywieźli nie tam gdzie trzeba zrehabilitują się i posprzątają. Więc wszyscy do dzieła i przypominamy, że za nim z domu, piwnicy czy garażu tam coś wrzucisz co najmniej tyle samo musisz wyzbierać z okolicy. Poniżej plan ustawienia kontenerów, pokarzmy, że potrafimy…

Porządkowanie historycznego Skolwina

Wczoraj po godzinie 10.00 rozpoczęło się porządkowanie cmentarza “pod bocianim gniazdem” jak mówi się na Skolwinie. U zbiegu ulic Inwalidzkiej i Plażowej stawiło się kilkadziesiąt osób (niestety ze słabą reprezentacją skolwinian). Grono zapaleńców historii, czytelników skolwin.info i obserwujących profil społecznościowy dr. Marka Łuczaka i Drużyna Harcerska Zielone Wilki. Był również przewodniczący Rady Osiedla Skolwin.

Wszyscy zabrali się dzielnie do pracy. Pozbierano śmieci i odpadki. Mnóstwo butelek szklanych po napojach wyskokowych co niestety nie wystawia dobrej opinii o mieszkańcach, tym bardziej, że całkiem niedawno z inicjatywy Stowarzyszenia Skolwin iMy i Rady Osiedla Skolwin teren cmentarza był sprzątany i ustawiono kamienie upamiętniające te miejsca. Ale zdarzały się i stare dywany czy telewizory.

Doświadczeni, pełnoletni harcerze skosili trawę, choć to w gestii ZUKu jest, Może teraz w zamian za skoszenie ZUK postawi ze dwie lampy solarne na Polanie Rekreacyjnej taki barter. Jak to mówią nadzieja umiera ostatnia.

Odsłonięto i postawiono kilkadziesiąt starych głowic i nagrobków. Niestety wiele już nie posiadało tablic z inskrypcjami. Ale kilka tablic nagrobnych udało się odnaleźć. Płyty nagrobne 3 sióstr – córek Gustava Kohnke i Anny Kohnke z d. Krause ze Skolwina: Marthy Kohnke (1899), Kohnke Albertine Ernestine, urodzonej 20 maja 1900 roku, zmarłej 31 lipca 1900 i Charlotte Marii Kohnke (1904-1905), płytę Franza Cramera (1906-1907), oraz znane już wcześniej płyty Emmy Krause (1882-1882) i Wilhelm Bartelt (1827-1910), syna robotnika Friedricha Bartelt i Christine Bartelt z d. Göten ze Skolwina.

Odnalezione tablice dzieci zabezpieczono przed kradzieżą i dewastacją u księdza proboszcza na plebanii. W uzgodnieniu z ZUK zostanie ustalony sposób ich dalszej ekspozycji. Po 5 godzinach intensywnej pracy deszcz na tyle przemoczył większość z przybyłych, że prace zakończono.

Już wiemy, że to była pierwsza z kilku takich akcji, jakie jeszcze będą miały miejsce na Skolwinie. Na uporządkowanie czeka cmentarz na Nowym Świecie, prowadzone będą poszukiwania dwóch pomników które stały na Skolwinie, jeden przy kościele,

a drugi na terenie byłej papierni.

Są przesłanki mówiące o tym że oba pomniki ze względu na ich wagę zostały zwalone do dołów i zakopane w ziemi. Jeżeli żyją jeszcze Ci co wiedzą i mogliby wskazać gdzie zakopano owe pomniki, albo w którym dokładnie miejscu na terenie papierni znajdował się pomnik prosimy o kontakt z redakcją, albo księdzem proboszczem. Każdy sygnał, zdjęcie może ułatwić poszukiwania. Liczymy na naszych czytelników i mieszkańców. Piszcie, ślijcie zdjęcia i wspomnienia z historii Skolwina.

Skolwin czy Szczecin?

Takim tematem było okraszone jedno ze spotkań w ramach kawiarenki obywatelskiej, jakie odbywają się w “Maglu”. Pytanie niestety nie jest bezzasadne. Zarówno mieszkańcy, którzy codziennie piszą do redakcji by zająć się jakimś tematem, bo miasto pomimo ich pism i zgłoszeń kompletnie nic nie robi. Rada Osiedla również co jakiś czas musi interweniować w sprawach tak prozaicznych jak opróżnianie koszy na śmieci, bo się okazuje, że urzędnicy miejscy nie potrafią dopilnować tych spraw jak należy. W “erze covidowej” jak już złośliwie określa się to co teraz dzieje się na świecie, Urząd Miasta zamknął się na mieszkańców. Tylko wybrańcy mogą się dostać do urzędu, ale też wątpliwie czy załatwi sprawę. A gdzie dialog społeczny, który przechwala się prezydent? Wiemy już że dialog jest tylko z wybrańcami, rozmawia tylko z tymi, którzy go uwielbiają. W czasach gdy sesje odbywały się normalnie nie w internecie, prezydent taki był otwarty na dialog, że po urzędzie przemieszczał się w towarzystwie ochroniarzy, którzy skutecznie izolowali go od mieszkańców. To jest właśnie dialog prezydenta. Dialog społeczny w wersji urzędniczej? przerobiliśmy gdy walczyliśmy z planowaną kolejną toksyczną inwestycją na Skolwinie. Ogłoszenie o konsultacjach społecznych umieszczono na słupie ogrodzenia zarośniętym chwastami i w miejscu gdzie po opadach tworzy się ogromna kałuża, uniemożliwiająca jakiekolwiek zbliżenie się do tego słupa. Tak urząd jest zainteresowany dialogiem społecznym i tak zainteresowane są nim władze.

Mielenie głosów SBO i wprowadzenie haraczu dla kierowców po konsultacji propozycji z 0,06% mieszkańców miasta dopełnia czary goryczy.

Teraz w podobnym stylu Urząd Miasta przeprowadza konsultacje społeczne na temat hałasu w mieście, a przyczynkiem do dyskusji ma być paradokument:

Program ochrony środowiska przed hałasem
dla miasta Szczecin na lata 2020–2025
wersja: konsultacje społeczne

Tenże paradokument został wypuszczony przez firmę EKKOM Sp. z o.o. i choć sztab naukowców wymieniony w tymże paradokumencie stwarza pozory poważnego dokumentu, mamy doczynienia z identyczną farsą na temat dokumentow, jaką już przerabialiśmy, gdy MOWI chciało budować na Skolwinie swój toksyczny zakład. Wtedy miasto po naciskach społecznych, Rad Osiedli całej Dzielnicy Północ, medialnego szumu i wystąpieniu mieszkańców na sesji Rady Miasta ugięło się w końcu (pomimo wyraźnej niechęci prezydenta miasta) i oddało ów paradokument do analizy przez wykwalifikowaną firmę zewnętrzną. Ta wykazała taką ilość błędów zarówno merytorycznych jak technologicznych, że jedynym określeniem dla niego mogłoby być “bajka na temat zakładu…” Podobnie można określić to co rozesłano do wewnątrz urzędowej opinii. Rady Osiedli (które po za wydziałami UM są adresatami tegoż) są jednostkami pomocniczymi Urzędu Miasta więc tak jakby kolejnymi wydziałami UM. Konsultowanie we własnym urzędniczym gronie jest kuriozum konsultacji społecznych.

Postanowiliśmy przyjrzeć się tym planom, które datowane są na lata 2020/2025, choć zgodnie z ustawą do dnia 30 czerwca 2022 r., a następnie co 5 lat (…) Prezydent miasta o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy sporządza strategiczne mapy hałasu i przekazuje je Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska oraz właściwemu marszałkowi województwa. Tak więc po co data 2025? Skoro zgodnie z ustawą będzie konieczna nowa w 2022 roku?

Ale żeby nie było iż krytykujemy dla krytykowania postanowiliśmy przyjrzeć się dokumentowi na podstawie przykładu Osiedla Skolwin. No i cóż okazało się to niemożliwe. Dlaczego? Gdyż po prostu nie ujęto go w tym dokumencie. Analogiczna sytuacja miała miejsce w dokumencie z 2014 roku. To osiedle jest ewidentnie wykluczane z debaty publicznej ale i nawet jak widać z istotnych dla życia dokumentacji. Co prawda pojawiają się dwa odniesienia a mianowicie jest mowa o poprawie hałasu w firmie Milex – tylko nie wiadomo skąd i do czego to przypiąć, bo żadnych danych nie ma. Ponadto mówi się o pomiarach na ulicy Ornej, która w większości przebiega przez Stołczyn a nie Skolwin, a na Skolwinie przy tej ulicy są ogródki działkowe i maszt GSM. Jak możemy wyczytać z dokumentu „w dokumencie nie uwzględniono ukształtowania terenu i wszystkie drogi przyjęto jako poziom 0” podczas gdy np. Orna znajduje się na Skarpie Nadodrzańskiej i znajduje się 52m na źródłami hałasu takimi jak linia kolejowa, ulica Stołczyńska, Teleyard czy Alfa Terminal, nie wspominając już o terenach przemysłowych byłej papierni . W dokumencie też nie wspomina się słowem o wniesionych skargach na hałas którego źródłem jest firma Apis. Tego typu błędy popełniono praktycznie dookoła Szczecina na wszystkich obrzeżnych osiedlach. Skupiono się praktycznie na ścisłym centrum.  Ilość błędów sprawia, że można go rozpatrywać jedynie jako bajkę/legendę/mit urzędniczy. Poziom rzetelności i wiarygodności dokumentu jest zerowy. Jeżeli zostanie przyjęty przez radnych będzie to świadczyć o tym, że kompletnie nie zależy im na mieszkańcach. Nie zależy im też na mieście. Ten projekt powinien zostać odrzucony w całości, a firma powinna wykonać niezbędne i rzetelne badania i sporządzić nowy wiarygodny dokument, który skonsultowany zostanie z mieszkańcami!!!  a nie wrogo do mieszkańców nastawionymi, zamykającymi się przed nimi urzędnikami.

Czy to jest możliwe? Owszem, wystarczą chęci do „dialogu społecznego”

Stanowisko w sprawie dokumentu zajęła również Rada Osiedla.

Orna – wizytówka działalności miejskiego zarządu dróg.

Po ostatniej publikacji na temat ulicy Ornej, było duże poruszenie zwłaszcza ze strony działkowców, którzy dokonywali tam robót. Odezwali się też działkowcy którym zależy również na poprawieniu bezpieczeństwa na tej drodze, ale przede wszystkim na tym by bezpiecznie dotrzeć do swoich ogródków.  Z roku na rok jest coraz gorzej i nikt z tym nic nie robi. Zdjęcie ilustrujące artykuł przedstawia sytuację kiedy to sami działkowcy naprawiali drogę by móc dojechać do ogródków, gdyż miasto kompletnie nic tam nie robi.

Na spotkanie umówili się również pani Joanna i pan Jan.  Pan Jan jest wyjątkowo doświadczany tym co wskutek nieróbstwa miasta (bo taka jest prawda) dzieje się na tej drodze.  

Odkąd kupiłem tą działkę ciągle jakieś straty spowodowane przez kierowców. Teraz jak jestem na działce i tylko usłyszę głośną pracę potężnych silników ciężarówek, wychodzę na drogę by pokierować nierozważnego kierowcę tak by mi ogrodzenia nie zniszczył. Kiedyś już Kurier Szczeciński pisał o naszym problemie i co? Nic się nie zmieniło.

Pani Joanna wręczyła mi kopię artykułu z 5 listopada 1996 roku. Co ciekawe z artykułu możemy się dowiedzieć, że kiedyś stał się cud i ktoś z urzędników łaskawie ustawił znaki na wjeździe w ul. Orną od strony Stołczyńskiej znaku informującego o zakazie wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej powyżej  1,5t Takie same oznakowanie było na ul Nehringa w miejscu w którym łączy się z Orną i dodatkowo był jeszcze powtórzony na ul. Ornej. Ponadto był tam również umieszczony znak o obustronnym zwężeniu drogi.

Pan Jan jest już zmęczony trwającą od lat jak to określił gehenną. Ileż można naprawiać ogrodzenia? Dlaczego ciągle muszę sam to robić? Dlaczego miasto i służby nie egzekwują przepisów – mówi rozżalony pan Jan. Przecież jak idę na działkę to nie po to by kierować ruchem. Czasami sąsiedzi przychodzą i informują, że znowu ciężarówka uszkodziła mi ogrodzenie. Boję się że kiedyś ktoś do altanki wjedzie. W tamtym tygodniu wjechał tutaj dużym TIRem dojechał do pierwszego zakrętu, zobaczył że jest duży problem z drogą i próbował wycofać. Niestety rozerwał opony w przyczepie. Jak już je wymienił, pomogłem mu zjechać tym czymś co trudno drogą nazwać.

Tacie brakuje już sił. Kocha swój ogród, lubi tu pracować i spędzać czas. Ale ciągle w strachu, że jakiś TIR albo inna ciężarówka czy ładowarka wjedzie mu do ogrodu.  Jakby tego było mało TIRy również uwzięły się na jego garaż jak stał u zbiegu ulic Stołczyńskiej/Ornej i Celulozowej. Dwukrotnie już ciężarówki wjechały w garaż i go zniszczyły.

Trzeba przyznać, że pan Jan wyjątkowo jest prześladowany przez ciężarówki. Niestety nie może liczyć na wsparcie miejskich urzędników.

Sprawdziłem jak dziś wygląda oznakowanie ul. Ornej i jedyne znaki na tej ulicy znajdują u zbiegu z ul. Stołczyńską i Celulozową. I jest tam znak informacyjny o wyrwach w jezdni oraz o zakazie wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej powyżej  1,5t.  Z drugiej strony jaki i na całej długości ul. Ornej w obu kierunkach nie ma żadnych znaków drogowych.

Niestety odkąd ruszyły budowy domków w górnej Stołczyńskiej części ul. Ornej  nie ma tygodnia by jakaś ciężarówka tędy nie jechała. Nieraz aż tutaj słychać ostre hamowanie, kiedy kierowca zauważa lub niestety już wpada na nie wyrównaną część drogi – mówi pan Jan. Niedawno miasto poprawiło stan ulicy na odcinku od ul. Nehringa do ogrodów działkowych. Dalej na odcinku 700m nic nie zrobili. A przecież również w pismach do pana i do skolwin.info urzędnicy informowali o tym że naprawią ten odcinek po dewastacji drogi jakiej dokonali wykonawcy pracujący na zlecenie firmy Orange, budujący stację przekaźnikową z masztem telefonii komórkowej. Po interwencji radnej Łażewskiej nawet wezwano Orange do naprawienia drogi i co? Tak jak miasto tak i Orange nic nie zrobiło.

Przypomnę, że Orange oskarżyło bezpodstawnie mieszkańców Skolwina i działkowców o samowolne ustawienie znaków zakazu (przypomnijmy miasto ustawiło te znaki w 1996 roku). Jak widać miastu nawet na budżecie nie zależy i nie wykorzystuje możliwości a przede wszystkim nie egzekwuje tego co mu się należy od sprawcy dewastacji. Ale to nie pierwszy przykład kiedy Orange robi co mu się podoba bez żadnych konsekwencji ot choćby układanie światłowodów bez nanoszenia ich na mapy geodezyjne (a więc, jak należy przypuszczać, nie informując miasta i odpowiednich urzędów) o czym informowali choćby budujący swe domy mieszkańcy na Stołczynie i Skolwinie zaskakiwani w trakcie wykopów światłowodem, którego według wszelkich dokumentów nie powinno tam być. To niedbalstwo miasta zaskakuje zwłaszcza w obliczu cięć pieniędzy na remonty dróg.

Obowiązek utrzymania drogi w stanie nadającym się do bezpiecznego korzystania, ustawa z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (tekst jednolity, Dz. U. Z 2000r nr 71 poz. 838 z późn. zm.), nakłada na zarządcę drogi.

Do obowiązków zarządcy należy odpowiednie oznakowanie drogi znakami pionowymi i poziomymi. Oznakowanie pionowe spełnia swoje zadanie w zakresie zakazu albo nakazu pewnego zachowania przez użytkownika drogi, jak również informacji o sytuacji na danym odcinku oraz o możliwości wystąpienia potencjalnego niebezpieczeństwa.

Wynika z tego, iż znak drogowy nie może znajdować się w zupełnie przypadkowym miejscu. Umieszczenie znaku w konkretnym miejscu musi wynikać z obiektywnych potrzeb występujących na tym konkretnym odcinku drogi. 

Zadaniem podmiotu odpowiedzialnego jest zminimalizowanie niebezpieczeństw występowania wypadków spowodowanych stanem drogi i urządzeń drogowych.

Potrzeby te muszą mieć charakter konkretnie występujących w rzeczywistości, a nie tylko potencjalnych bądź przyszłych (nie będzie podstaw do ustawienia znaku ostrzegającego o występowaniu zwierzyny leśnej na zupełnie bezleśnym terenie, czy też znaku informującego o robotach drogowych, jeżeli roboty nie są aktualnie prowadzone, a dopiero mają się zacząć za jakiś czas, lub też się dawno zakończyły).

Na zarządcy spoczywa obowiązek zapewnienia adekwatności występowania oznakowania pionowego do sytuacji na drodze oraz eliminowania z drogi znaków nieznajdujących faktycznego uzasadnienia w warunkach występujących na danym odcinku drogi. Ciąży na nim także obowiązek informowania użytkowników o każdej zmianie wpływającej na ruch drogowy. Najlepszym przykładem będzie tu nakaz właściwego oznakowania prowadzonych robót drogowych czy też ostrzeżenie o pojawieniu się uszkodzenia w nawierzchni drogi. Ale w tym celu ktoś musi sprawować kontrolę, przemierzać przynajmniej raz w miesiącu ulice.

Urzędnik z wydziału UM któremu podlegają drogi z którym rozmawialiśmy telefonicznie sam przyznał, że nie zna drogi. Ostatni raz na Skolwinie był 12 lat temu!!!

Oprócz obowiązku dbania o prawidłowość umieszczania znaku w konkretnym miejscu drogi, zarządca obowiązany jest do zapewnienia widoczności i czytelności znaków drogowych. Znaki powinny być umieszczane w miejscach gwarantujących ich odpowiednie wczesne dostrzeżenie, a ich stan ma gwarantować, że przekaz w nich zawarty natychmiast dotrze do korzystającego z drogi. Z tego powodu ustawa nakłada obowiązek okresowych kontroli prawidłowości występowania znaków, ich widoczności i czytelności, oraz natychmiastowego usuwania występujących pod tym względem wadliwości.

Zgodnie z literą prawa oraz orzecznictwem sądowym, zarządca odpowiada za szkody powstałe w wyniku braku lub też występowania nieprawidłowego oznakowania drogi, czyli za niedopełnienie obowiązków nałożonych przez ustawę o drogach publicznych (sytuacja taka zachodzi, gdy np. dochodzi do wypadku w wyniku nieoznakowania, iż na danym odcinku jezdni są prowadzone roboty drogowe – tak w wyroku SN z 25.10.1980 r. TU II CR 316/80 OSNC 1981/7/129).

Odpowiedzialność jest wyłączona w sytuacji, gdy wypadek miał miejsce w skutek działania siły wyższej, a więc zjawiska niemożliwego do przewidzenia, któremu nie można było zapobiec. Wyłączenie to może zajść tylko, gdy szkoda powstała w momencie działania siły wyższej, a przestaje być okolicznością egzoneracyjną (zwalniającą z odpowiedzialności) w chwili, gdy przy zachowaniu należytej staranności można było zapobiec powstaniu szkody np. można było zamknąć drogę uszkodzoną w wyniku powodzi. Z odpowiedzialności zwalnia zarządcę również wykazanie, iż to zachowanie poszkodowanego lub osoby trzeciej, było wyłączną przyczyną wypadku. Na użytkowniku drogi spoczywa obowiązek zachowania reguł ostrożności stosownie do panujących warunków na drodze, stąd też niezachowanie tej staranności powoduje powstanie zarzutu przyczynienia się poszkodowanego. W takim przypadku zarządca odpowiada w takim zakresie, jakim brak oznaczenia lub jego wadliwość doprowadził do powstania szkody.

Podstawą prawną odpowiedzialności zarządcy drogi publicznej za szkody wynikające z wadliwego oznakowania drogi jest art. 417 k.c. (stanowi, iż za szkodę wynikającą z nieprawidłowego wykonania lub zaniechania wykonania zadań, powierzonych ustawą organom władzy publicznej, odpowiada Skarb Państwa, jednostka samorządu terytorialnego lub też inna osoba prawna, której te zadania zostały powierzone). W przypadku zarządców lub właścicieli dróg wewnętrznych podstawą ich odpowiedzialności jest art. 415 k.c.(nakazujący naprawienie szkody wyrządzonej z własnej winy). Podstawą odpowiedzialności podmiotów zawodowo trudniących się naprawą i konserwacją urządzeń drogowych jest art. 429 k.c. (zwalnia z odpowiedzialności zarządcę za niesolidność zawodowego wykonawcy powierzonych zadań).

W przypadku ul.Ornej o której tu piszę, to miasto (gdyż droga jest gminna) ponosi odpowiedzialność za zdarzenia które mają tu miejsce. Brak należytego oznakowania, a więc znaków informacyjnych: (ilustracje z tabeli znaków drogowych załącznika do ustawy)

(w przypadku ul. Ornej oczywiście 1,5t)

B18   powoduje, że miasto niedopełnia obowiązków zarządcy drogi i ponosi wyłączną odpowiedzialność za to co się wydarzy na drodze. Zwłaszcza, że w przypadku gdy już skład ciężarowy (potocznie określany jako TIR) znajdzie się już w głębi ulicy Ornej, znajduje się w sytuacji w której niewielu z kierowców poradzi sobie z wycofaniem.

Informacja dla pana Jana o tyle istotna iż za zniszczone ogrodzenia i straty w uprawach może a nawet powinien wystawić rachunek miastu.

Również ci którym zdarzyło się uszkodzić pojazd jadąc ulicą Orną, ale nie tylko, bo analogiczna sytuacja z nieprawidłowym oznakowaniem ulic jest również na Łożyńskiej, Stolarskiej, Nowym Świecie, Głębokiej (ale tu uwaga ulica Głęboka jest ulicą prywatną nie miejską tak jak wszystkie uliczki dochodzące do niej  więc tam należy ustalić właściciela drogi) 

Podstawowym zadaniem poszkodowanego jest wykazanie – zgodnie z treścią art. 6 kc (obowiązek udowodnienia zaistnienia faktu ciąży na osobie wywodzącej z tego zdarzenia skutki prawne) – faktu wystąpienia szkody oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy brakiem lub wadliwością  oznakowania drogi a wystąpieniem szkody.

Podstawowym zadaniem poszkodowanego jest wykazanie faktu wystąpienia szkody oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy brakiem lub wadliwością oznakowania drogi a wystąpieniem szkody. Poszkodowany musi wykazać, iż w konkretnej sytuacji nieprawidłowe oznakowanie lub zaniechanie prawidłowego oznakowania drogi przez zarządcę doprowadziło do powstania szkody (np. wykazać, że do wypadnięcia z drogi i uderzenia w drzewo prawidłowo kierowanego pojazdu doszło w wyniku słabej widoczności i braku linii krawędziowej drogi, czy też uszkodzenia podwozia pojazdu gdy droga była niewłaściwie bądź w ogóle nieoznakowana). Ważną kwestią jest zgromadzenie możliwie jak najszerszego materiału dowodowego potwierdzającego winę zarządcy drogi. W grę może wchodzić przykładowo notatka policyjna, zeznania świadków, zdjęcia z miejsca zdarzenia ilustrujące sytuacje na drodze.

Przypomnijmy, że w sprawie remontu tej drogi interweniowała już 25 lat temu!!! Rada Oiedla Skolwin jako “niezbędnej alternatywnej dla Osiedla Skolwin”. Po za Stołczyńską jest to jedyna droga prowadząca do miasta. W sieci można znaleźć dokument z listopada 2012 (wcześniejsze dokumenty już zarchiwizowano) by zarezerwować w budżecie środki na budowę tej drogi. I właśnie z tego powodu powinna zostać wyremontowana jak najszybciej. Zwłaszcza w obliczu budowy SKM i możliwych blokad przejazdów drogowo-kolejowych na czas ich remontu. Wyremontowanie tej drogi dla ruchu pojazdów osobowych jest tu istotne. Nikt nie oczekuje tu autostrady, a jedynie bezpiecznej dla wszystkich drogi. Tym bardziej, że w ostatnich latach ta właśnie droga ze względu na przepiękne i jedyne takie widoki na rozlewiska Odry i Jezioro Dąbie stała się mocno uczęszczanym szlakiem turystycznym.

W artykule wykorzystano materiał informacyjny Dziennik Ubezpieczeniowy wydany przez:

  

Mina wybuchła 11.02 – kompletna kompromitacja Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego

Na początek rozszyfrujmy skrót MCZK – Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. A teraz do rzeczy. 7 kwietnia gruchnęła na Skolwinie, za sprawą tego tworu (MCZK), informacja o bombie w Odrze i ewakuacji Skolwina. Po czym pojawił się komunikat Rady Osiedla (na podstawie zarządzenia MCZK),tej brawa się należą za tempo w jakim poinformowano mieszkańców.  W tym czasie w rejonie, którego dotyczą obostrzenia, wieszane były plakaty z informacją w blokach na tablicach ogłoszeń, na przystankach autobusowych i sklepikach osiedlowych.  Po jakimś czasie do redakcji skolwin.info napływać zaczęły zapytania od mieszkańców, których osoba wieszająca plakaty poinformowała o detonacji bomby w Odrze.

Postanowiliśmy potwierdzić te informacje u źródła, zwłaszcza, że w innych mediach pojawiły się nieprawdziwe informacje o podejmowaniu bomby i wywiezieniu jej na poligon morski. Zadzwoniliśmy z zapytaniem pod numer wskazany w komunikacie, do niejakiego pana Janusza Frąckiewicza, który w tym komunikacie określony został Głównym Specjalistą Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Ten dość opryskliwie, a pod wpływem zadawanych pytań, wręcz awanturował się przez telefon i wykrzykiwał, że zarzucamy mu niekompetencję. Zaskakująca reakcja na pytanie, ale zwaliliśmy to na ogólną sytuację z pandemią, że nie wytrzymał pan napięcia. Dodatkowo jeszcze jakieś bombki się tu pojawiają. Po wysłuchaniu całkowicie nieuzasadnionych pretensji rozmówcy na spokojnie powtórzyliśmy pytanie, i wyjaśniliśmy, że nikomu nic nie zarzucamy tylko, chcemy sprostować, uzupełnić informację, które sprzedał ktoś, kto w imieniu MCZK wieszał plakaty na Skolwinie. Pan zaczął się trochę uspokajać i wyjaśnił, że dobrze wiedzą co robią, że to nie pierwszyzna i o wielu tego typu akcjach nie informowali, bo nie było takiej potrzeby. Nie było to w obszarach zamieszkałych i nie było takiej potrzeby.  Że prywatna firma specjalistyczna będzie to robić. Jak pisaliśmy wyżej, bardzo zaskakująca była reakcja tegoż niby specjalisty, ale równie zastanawiający był brak informacji na stronach zditm. Zaczynały się święta i może nie chcą mieszkańców denerwować – tak sobie tłumaczyliśmy ten brak informacji.

14 kwietnia ponownie zaczęły się, w jeszcze większej ilości mediów, pojawiać informacje o bombie i jej wywożeniu i że ma się tym zająć wojsko. Zadzwoniliśmy więc do rzecznika prasowego 8 Flotylli Obrony Wybrzeża z  zapytaniem o szczegóły akcji.  Skutkiem tej rozmowy był artykuł prostujący informacje MCZK.  Po uzyskaniu pełnej informacji ok. 13.30 wykonaliśmy telefon do pani rzecznik ZDiTM, która od nas dowiedziała się o akcji na Odrze. Odpowiedziała, że zaraz się dowie co i jak i da informację. O 13.46 otrzymaliśmy informację, że ruch może być wstrzymywany dynamicznie przez odpowiednie służby.  Jednak o 15.51 na stronach zditm już bez informowania naszej redakcji (to taki przejaw wdzięczności za uratowanie przed totalną kompromitacją – czytaj – klasyczny szczeciński przejaw urzędniczego traktowania mieszkańców) pojawiła się informacja o całkowitym wstrzymaniu ruchu na Stołczyńskiej na czas akcji,  co zaowocowało zmianą tras przejazdu autobusów. Tą decyzją część Skolwina i Stołczyna została bez komunikacji. Jednocześnie zditm nie przygotował żadnych informacji na przystankach o zmianach w komunikacji i np. na przystankach Celulozowa i Skolwin Dworzec nie brakowało oczekujących. O ile jeszcze odcięcie Skolwina jest wytłumaczalne o tyle kompletnie zrozumieć i wytłumaczyć się nie da odcięcia Stołczyna, którego akcja bomba (w teorii) nie dotyczyła?  Po raz kolejny służby miejskie nie zdały egzaminu.

Na czas akcji można było zorganizować tzw. wahadło i autobus kursujący na trasie Gocław-Policka Tesco, który by uzupełnił wyłączony odcinek drogi. Podobnie autobusy linii 63 mogły zjeżdżać Inwalidzką i dojeżdżać do pętli przy polanie by zmniejszyć odcinek komunikacyjnego wyłączenia. Tymczasem ZDiTM po raz kolejny udowodnił, że mieszkańców ma gdzieś, i że kompletnie nie liczą się dla nich. Robią co im się tylko podoba i nikomu innemu, a pozwoli im kasę zaoszczędzić. Czy tak ma funkcjonować miasto? Czy tak powinny działać służby odpowiedzialne za to by w sytuacji kryzysowej maksymalnie ułatwić mieszkańcom przejście przez kryzys? Zdecydowanie nie!!!

ZDiTM – standardowo zero znajomości terenu i zero jakiegokolwiek przygotowania do sytuacji nagłych. I nie może być czynnikiem łagodzącym opinię fakt, że dopiero od nas dowiedzieli się o akcji. Autobusy tymi trasami jeżdżą odkąd pojawiła się komunikacja na Skolwinie, i po za małą kosmetyką nie zmieniła się przez 60 lat. Ten czas powinien przygotować już kilkanaście stałych objazdów trasy, w reakcji na różne możliwe wyłączenia, zwłaszcza, że są przejazdy które w ostatnich 3 latach co najmniej 10-cio krotnie, wielogodzinnie, a nawet kilkudniowo blokowały komunikację i ruch na Skolwinie i nie tylko. Na całej Nadodrzańskiej Północy miały miejsce różne tego typu wypadki. Czas by w końcu po 60 latach ktoś tam wziął się do pracy i zaczął organizować komunikację jak należy, w całym mieście, w konsultacji z mieszkańcami!!! a nie jakieś szkaradne potworki tworzyć, jak to ma miejsce teraz, gdy uniemożliwia się głupimi decyzjami dotarcie ludziom do pracy i do szkoły.

Około godziny 10.30 przejechał autobus linii 102, co sugerowało zakończenie akcji tymczasem o 11.02 zatrzęsły się bloki na Skolwinie mina wybuchła!!! W niektórych mieszkaniach wyłączyły się urządzenia elektryczne, gdzieniegdzie pospadały naczynia.

MCZK wymaga zmian a samym przygotowaniem akcji powinien zainteresować się prokurator z urzędu, gdyż nie informowanie wydziałów UM i zakładu zarządzającego drogami w mieście świadczy o kompletnej ignorancji przepisów i bezpieczeństwa ze strony Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Tak samo brak informacji o początku i zakończeniu akcji to kolejne przykłady ułomności systemu.

Dziś panu głównemu Specjaliście, w twarz, osobiście bym odpowiedział na jego wrzaski – tak, jest pan kompletnie niekompetentną osobą na tym stanowisku. Nie informowanie wszystkich jak należy, a nawet jak się okazało, wprowadza w błąd mieszkańców. Świadczy to tym, że czas na zmiany w tej instytucji. Doszło do wypalenia, albo co jeszcze gorsze, wdarła się rutyna, która zawsze prowadzi do tragedii.

Skoro w tak małej i banalnej akcji, kompletnie sobie nie poradzono z sytuacją, to co będzie jak przyjdzie poważny sprawdzian? Po co inwestowano tysiące w system niby ostrzegania mieszkańców/ochrony ludności skoro on nie działa? Chociaż Straż miejska mogła przejechać osiedle i przez megafon ogłosić początek i koniec akcji. A tu nic kompletna dezinformacja. Mam nadzieję że odpowiednie służby, prokuratura i Prezydent Miasta Szczecina wyciągną wnioski i przeprowadzą wnikliwe dochodzenie, jak to możliwe że przy tak stosunkowo niedużej akcji, system zawiódł aż tak bardzo, i że mimo wszystko narażone by było życie i zdrowie mieszkańców. Nawet w akcji na Odrze floating garden utonęło…

SBO 2020 – zaufanie które ponownie zdeptano?

Wczoraj o godzinie 12 zastępca prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz wraz z p. Magdaleną Błaszczyk z Biura Inicjatyw Obywatelskich po ponad 30 dniach (!!!) od zakończenia głosowania ogłosił wyniki SBO. Jak to wygląda gdzie indziej? W Gdańsku i Kielcach mieszkańcy czekali na to 4 dni, w Toruniu 8 dni, a w Łodzi 17 dni Szczecin pobił wszystkich. Dla bliższego porównania w Policach dwa dni po zamknięciu głosowania znane już były wyniki. Wybory do parlamentu wyniki też już znane były na drugi dzień a tu? System liczy automatycznie. Papierowe głosy? na dzień dobry blisko 2/3 głosów odrzucono i z nieco ponad 1/ 3 nie dali rady przez miesiąc. Każdy niech sobie wnioski sam wyciąga, dla nas zwalanie tego na przerwę świąteczną to słabe tłumaczenie.

Wyniki które były sporym zaskoczeniem, gdyż kuluarowe typy były zupełnie inne. (dla ciekawskich, stawiano na Sedinę, że weźmie wszystko). 30.164 szczecinian przystąpiło do głosowania oddając 141.415 głosów. Nowa formuła i zasady sprawiły, że spadające do tej pory zainteresowanie jak i liczba głosujących na nowo zaczęły rosnąć. Dla porównania SBO 2017 głosowało 34 067 a na SBO 2018 już tylko 21 591. Jak widać mieszkańcy postanowili dać szansę i sprawdzić czy można temu narzędziu zaufać. Już zapowiedź, że Szczecinianie zdecydowanie wybierają projekty sportowo-rekreacyjne dało już do zrozumienia, że Sedina jednak nie wygrała (zajęła 4 miejsce). Po grzecznościowych podziękowaniach przedstawiono wyniki:

PROJEKTY OGÓLNOMIEJSKIE:


1.    SZCZECIN POMAGA ZWIERZAKOM – WYPOSAŻENIE PRZYCHODNI TOZ (13 023 głosów)
2.    BUTELKOMATY DLA SZCZECINA (5 731 głosów)

PROJEKTY W OBSZARACH LOKALNYCH podajemy tylko te z dzielicy Dzielnicy Północ

OBSZAR LOKALNY SKOLWIN, STOŁCZYN, GOLĘCINO-GOCŁAW:
1.    MODERNIZACJA OBIEKTU SPORTOWEGO PRZY UL. NEHRINGA 69 W SZCZECINIE (1 400 głosów)

OBSZAR LOKALNY BUKOWO, WARSZEWO
1.    BOISKO DLA BUKOWA! (3 607 głosów)

OBSZAR LOKALNY ŻELECHOWA:
1.    HOŻA STREFA REKREACYJNO-SPORTOWA (2 718 głosów)

Park Tilebin z 2534 głosami zajął 7 miejsce.

Dziękujemy w tym miejscu wszystkim, którzy się angażowali w ten projekt. Przede wszystkim Arkowi Lisińskiemu za pozytywne nakręcanie i pomimo wielu różnic udało mu się zebrać ekipę dla której wspólne działanie dla dobra dzielnicy jest ważniejsze od własnych sympatii politycznych. To trudna sztuka i duży szacunek za wytrwałość. O naszym Budżetobusie Północy było głośno i na podsumowaniu też go wymieniono. Prezydent podziękował również wszystkim za tak duże zaangażowanie i kreatywność, które przerosło przewidywania urzędników.

Oczywiście ogromne podziękowania należą się wszystkim głosującym.

Gratulacje również dla wszystkich wygranych. Jakby nie patrzeć wszystkie projekty były z myślą o tym by lepiej nam się w mieście żyło. Każdy chciał lepszego czy to dla miasta w całości czy też poprzez osiedlę czy dzielnicę poprawić miejską substancję.


Wszystko w czasie konferencji szło po myśli prowadzących. Same ochy i achy do momentu gdy nagle zabrał głos jeden z zebranych. Zadał pytanie wytrych dopytując o głosowanie papierowe 2506 papierowo z czego aż 1527 unieważniono skąd taka ilość mówiąc kolokwialnie odpadu? Otóż jak wywnioskować można było z tłumaczeń obu stron przeszło 1240 kart (wymsknęło się pani) to karty błędnie wydrukowane i umieszczone na serwerze, które można było pobrać i oddać na nich głosy. Przyjrzyjmy się dalej, w pewnym momencie podczas wypisywania, ktoś się orientuje podczas wypisywania i zgłasza do Biura Inicjatyw Obywatelskich, że tu jest błąd i karty zostają poprawione, pliki podmienione. Ale nikt nie poinformował mieszkańców o błędzie, optymistycznie mówiąc, nie wszędzie dostarczone już błędne karty zostały wymienione. W niektórych punktach nieświadomi problemu mieszkańcy dalej oddawali głosy na błędnych kartach. I co z tym fantem biuro robi dalej? Otóż pomimo zapewniania w rozmowie telefonicznej o tym, że głosy będą liczone, jakby nigdy nic nie bierze ich pod uwagę. Był błąd trudno, nie przyznajemy się do niego ale go naprawiamy podmieniając karty w trakcie głosowania. Można by oczywiście jak główne media przejść nad tym do porządku dziennego i tym się zajmować. Ale już przekładając to na realia osiedlowe to takie 50% głosów liczby mieszkańców Skolwina zostało wyrzuconych. W tym momencie zmienia się już punkt odniesienia. Dyskusje na korytarzach urzędu jeszcze się toczyły długo po zakończeniu konferencji. Bo niby błachy błąd, ale rozwiązano go nie zgodnie z jakimiś zasadami tylko na poziomie dziecka w przedszkolu. Szast prast i jest OK. Nie, nie jest OK i nie może być OK. Jak zauważyłem wcześniej ludzie postanowili dać szansę, ponownie zaufać a tu proszę okazuje się, że 50% mieszkańców jednego osiedla zostaje pozbawionych prawa głosu. I to z uśmiechem na twarzy. To jest porażające jak się weżmie i przyłoży do innych zadań, decyzji, planów i głosowań. Skądś taka nonszalancja się bierze. Na ogół z codziennej praktyki. Nie chciałbym żeby się okazało, że koniec końców w mieście z góry się zakłada że z 50% mieszkańców nie rozmawiamy, że te 50% procent mieszkańców kompletnie dla urzędników i władz miasta się nie liczy.

Tocząc rozmowy w domu i z przyjaciółmi, po obejrzeniu zapisów konferencji, praktycznie wszyscy skomentowali: “To nie SBO tylko SBUM (Szczeciński Budżet Urzędniczy z wielkim BUM)” Urząd zrobił co chciał bo tak mu pasowało i nikt miał się nie połapać.

Wątpliwości naszych znajomych budzi również matematyka finału podział funduszy na projekty ogólnomiejskie. A konkretnie zakwalifikowanie do realizacji tylko dwóch zadań. Zgodnie z regulaminem SBO 2020, miało zostać przeznaczone na ten cel 30 procent wszystkich środków, czyli około 3,8 mln zł. Tymczasem zwycięski pomysł – „Szczecin pomaga zwierzakom – wyposażenie Przychodni TOZ” – wyceniono na niespełna 0,5 miliona złotych, a drugi – „Butelkomaty dla Szczecina” – na 125 tys zł. Teoretycznie do wydania powinno więc pozostać jeszcze ponad 3 mln zł. Kasa się ulotniła?

A tu, już na konferencji wyszło że coś nie gra. Że głosowanie sobie przedłużają jak chcą, że z góry zakładają iż na papierze nikt nie zagłosuje (i w takim myśleniu ja upatruje przyczyny takiego potraktowania tych głosów, nie byli przygotowani na taką skalę problemu). Okazało się również, że w procesie przygotowawczym (weryfikacji wniosków) też są spore niejasności i są odwołania. Taki cichy sposób eliminacji, może niewygodnych projektów, a może ludzi do których urzędnik nie pała sympatią? Tak czy owak proces odwoławczy nie zatrzymuje / nie przerywa kalendarza działań i w czasie kiedy część z odrzuconych projektów postanowiła walczyć o swoje głosowanie zostało przeprowadzone a wspomniane projekty nie miały nawet szans być poddane pod głosowanie. Również w samym procesie odwoławczym były błędy i brak przepływu informacji. Między innymi z takich błędów urzędniczych wypadł projekt złożony przez Świt Skolwin.

Kulała również korespondencja z mediami. Na złożone pisma z pytaniami nikt kompletnie nie odpowiada. Ale to normalna praktyka Urzędu Miasta. Cały urząd ma problem z przestrzeganiem zapisów KPA. Widać głównodowodzącemu to na rękę.

Podsumowując budżet obywatelski jest dobrym pomysłem i ma szansę być doskonałym narzędziem nawet dla urzędników. Tylko muszą jeszcze pojąć, że SBO nie jest ani ich ani dla nich. To jest tylko i wyłącznie narzędzie dla mieszkańców, które wskazuje w ten sposób władzom i urzędnikom, gdzie jest źle i czego oczekują mieszkańcy. Czy mamy jeszcze zaufanie do Urzędu? Trudno dzisiaj to ocenić. Według mnie i mojego otoczenia przez zawłaszczenie sobie SBO przez urzędników, zostało ono mocno nadszarpnięte. Jeżeli w urzędzie nie przypomną sobie kto tu jest dla kogo i kim jest urzędnik czy radny miejski, czy nawet prezydent miasta nie daję szans powodzenia na przyszłość. Muszą się mocno nagimnastykować by przekonać szczecinian o tym, że ich głos jest ważny dla UM i że ktoś się nim przejmuje. Na Skolwinie już wczoraj dało się słyszeć: daliśmy się namówić na danie szansy urzędnikom. I co z tym zrobili? Za rok już nie będę naiwny. Głosować nie będę, cały czas robią co chcą, za dużo tam przekrętów…

Pojawia się i znika i znika i znika…

Tak śpiewała w swoim hicie Beata Kozidrak. Taką taktykę przyjął też Centralny Urzędnik Drogownictwa (CUD) w UM Szczecin. Choć jeszcze tak się nie nazywa to już ma takie uprawnienia. Jak on powie tak ma być i nie ważne, że ludzie na ulicach wskutek jego decyzji giną, samochody w płotach lądują kolizje na nieczytelnych skrzyżowaniach itp. W 2018 roku swoją głupotą i totalnym brakiem nieodpowiedzialności błysnął tak jasno, że oślepiający jej blask dostrzegły nawet media ogólnopolskie. Co prawda wtedy nieodpowiedzialnie zachęcał do jazdy na łyżwach na Jeziorze Głębokim, a nie po ulicach, ale znaleźli się i tacy, co udowodnili, że po rondzie akademickim na łyżwach też można jeździć a filmików z tej okoliczności też kilka w sieci znaleźć można. Wtedy też użył sformułowania, które (sądząc po podejmowanych przez magistrat decyzjach) jest jego mottem urzędowym, które doskonale obrazuje sytuację drogową Szczecina.

Kto się boi ten siedzi w domu

Oczywiście biuro prasowe odmówiło wtedy komentarza dziennikarzom bo taka jest polityka urzędu względem pana Charęzy (CUD).

Orzymaliśmy wtedy zakaz komentowania tej sprawy wiążący nas też na przyszłość. Wszelkie pytania dotyczące decyzji tegoż urzędnika jak i sprawy dróg nie podlegają żadnym interpretacjom i dyskusjom. Uprawnieni do udzielania odpowiedzi w tych sprawach jest tylko pani Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM (którą chyba szkoli w zakresie dezinformacji opinii publicznej – taki doborowy duet) Charęza i ewentualnie Prezydent Miasta, którego kancelaria i tak odeśle do Charęzy korespondencję

– nieoficjalnie powiedział jeden z pracowników urzędu.

Co prawda błyskawicznie pojawiły się apele WOPR, ratowników medycznych i strażaków o nie wchodzenie i nie ślizganie się po zamarzniętych jeziorach, ale nie wiadomo ilu jego znajomych skorzystało z zaproszenia. Oburzenie służb ratowniczych było ogromne a sam CUDowny urzędnik sprawy nie komentował. Jak wielu. Do tego stopnia pewnie się czuje na swoim stanowisku, że nawet na radiowej antenie podczas audycji potrafi atakować słuchaczy. Zapisy KPA (Kodeks Postępowania Administracyjnego) ma za nic, bo wie, że jest nie do ruszenia. Ale jaki on ma związek z tytułem?

Otóż mamy z takimi pojawiającymi się i znikającymi ulicami do czynienia na Skolwinie. Niedawno Urząd Miasta rozesłał do niektórych mediów informację o zakończonym remoncie ulicy Huculskiej. Sam remont ulicy cieszy, zwłaszcza jej mieszkańców. Teraz mają drogę z betonowej kostki brukowej. Cieszy bo remontu wymagają praktycznie wszystkie ulice na Skolwinie. A tu proszę naprawdę przyzwoita droga, ba nawet dwie bo i frgment Saperskiej też został wyremontowany. Możnaby powiedzieć jest nadzieja. Niestety, życie szybko weryfikuje takie nadzieje. Na końcu ulicy przed jej skrzyżowaniem z Ciesielską, dochodzi do Huculskiej ulica Świętokrzyska. (na ilustracji w kółeczku) Na różnych mapach różnie ta ulica dochodzi. Ale już po remoncie ulica Świętokrzyska zniknęła. W miejscu gdzie widnieje na mapach było zaplecze budowy Huculskiej. Po budowie nie istnieje. Ciekawostką jest, że nagle na niektórych mapach końcówka ulicy Huculskiej dochodząca do Ciesielskiej stała się właśnie Świętokrzyską. Zamieszało się również w oznakowaniu tejże ulicy. Drogowskaz na Huculskiej wskazuje, jakoby ostatni fragment Huculskiej stał się Świętokrzyską, ale już na Ciesielskiej mamy skrzyżowanie Ciesielska/Huculska a Świętokrzyskiej nie ma w ogóle. Takie paranormalne ciekawostki mamy. Ktoś powie, kto by się przejmował niezamieszkałą ulicą? Pewnie nikt, my też byśmy nad przeszli do porządku dziennego, gdy nie fakt, iż to jest odprysk z całej lawiny takich “błędów” urzędniczych.

Kolejny kwiatek mamy jak zerkniemy na plan odśnieżania miasta na stronie zditm. Tam okazuje się że miasto odśnieża ul. Karpacką daleko za skrzyżowaniem z ul. Głęboką. Problem w tym że z zaznaczonej na mapie drogi wybudowana jest zaledwie 1/5. Reszta to ciągle pola. Ciekawe ile kosztuje to zimowe utrzymanie w najwyższej klasie oczyszczania (posypywanie solą, zamiatanie i odśnieżanie pola?

Podobnie ma się sprawa z Orną. Otóż jak już wiemy wszelkie opracowania techniczne, jakie by nie powstawały, podkreślają fatalny lub katastrofalny stan głównych ulic na Skolwinie i Stołczynie. Podobnie jest na pozostałych ulicach naszego osiedla jak np. Łomżyńska, Stolarska, Nowy Świat, Nad Bogdanką czy Skwarna. Co prawda na Stołczynie doczekali się zmiany nawierzchni na Polickiej i Kościelnej. Polne odcinki Nehringa i Ornej od stony Stołczyna utwardzono destruktem asfaltowym. Niestety zdewastowane przez ORANGE 700m ulicy Ornej na Skolwinie już nie doczekało się naprawy nawierzchni. I choć na interpelację radnej Renaty Łażewskiej (w poprzedniej kadencji) urząd wezwał firmę ORANGE do naprawy szkód i przywrócenia użytkowego stanu drogi, to kompletnie nic nie zrobiono ze zdewastowanym fragmentem drogi. Za to w korespondencji ze skolwin.info ORANGE oskarżyło mieszkańców Skolwina o bezprawne działania i samowolne ustawianie oznakowania na ulicy Ornej. Po kilku tygodniach wydział pana Charęzy przysłał pismo, w którym poinformował, że w budżecie miasta zarezerwowano na ten cel pieniądze i miasto ze swoich środków naprawi tą drogę. Życie pokazało, że bylo to kolejne oszustwo pana CUDu i jego wydziału. Na Ornej jedyne co zrobiono to ustawiono znak drogowy z tabliczką “uwaga wyrwy w jezdni”. Biorąc pod uwagę rzekomą kwotę zarezerwowaną na remont Ornej, to byłby to najprawdopodbniej najdroższy znak w Szczecinie a kto wie czy nie w Polsce. W kolejnym roku dokonano wspomnianego wyżej utwardzenia na ul Ornej, a zdewastowany pozostawiono w pogarszającym się stanie. W odpowiedzi na interpelację radnego Mateckiego dotyczącą tejże ulicy okazało się nagle, że wszystko co dotychczas wyszło z urzędu było jednym wielkim oszustwem bo

jednocześnie informuję, że aby dane zadanie mogło zostać zrealizowane musi zaistnieć zarówno w Wieloletnim Programie Rozwoju Miasta, jaki i w budżecie Miasta na dany rok budżetowy. Zarówno w zapisach Uchwały Nr XII/411/19 Rady Miasta Szczecin w sprawie budżetu Miasta na 2020 rok, jak i Uchwały Nr XII/413/19 Rady Miasta Szczecin w sprawie uchwalenia Wieloletniego Programu Rozwoju Szczecina na lata 2020 – 2024 przyjętych przez Radę Miasta w dniu 26 listopada 2019 r. nie znajduje się zadanie odnoszące się do wskazanego zakresu inwestycji w wymienionej lokalizacji, tj. ulicy Ornej.

Anna Szotkowska – Z-ca Prezydenta Miasta

Historia starań o poprawę nawierzchni drogi trwa od lat. Wielu mieszkańców listy pisało, interpelują w sprawie Ornej również radni od co najmniej 2013 roku. Miasto natomiast cały czas kłamie i oszukuje. Mieszkańcy ratują się jak mogą sami naprawiając drogę, do redakcji przysłali nawet zdjęcia z jednej z takich akcji sprzed kilku lat i co? Nic w zamian są oskarżani o samowolki a ich pracę jaką włożyli w poprawę drogi dewastuje barbarzyński inwestor i podły wykonawca inwestycji, pracujący na zlecenie Orange. Ba w tym samym piśmie w którym Orange oskarżyło mieszkańców, napisali, że “mieliśmy świadomość złego stanu drogi, nawet zastanawialiśmy się czy w ogóle ciężarówki tam dadzą radę wjechać”. I nie ważne dla nich było istniejące ograniczenie tonażu do 1t (wyrażone na znaku ustawionym przez miasto). To wszystko dla urzędników z miasta jest nie istotne. Ważne że mogą sobie pościemniać bezkarnie, bo prezydent swojego nie ukarze. Ba nawet mamy podobną radosną twórczość w wykonaniu urzędników którzy na niektórych mapkach skrócili nagle Orną wykręcając ją w kierunku Celulozowej we wręcz idiotyczny sposób biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu karząc pojazdom jadącym z góry skręcać pod kątem 90 stopni w Celulozową nwprost w kontenerowy sklepik osiedlowy. Nawet wytłumaczenie sobie ukuli, że nie mogą dwie równoległe ulice tak blisko siebie krzyżować się z główną ulicą. 60 lat taka sytuacja nie przeszkadzała a nagle prosze.

Szast prast i zniknął fragment ulicy. Przyjmując takie rozwiązanie iż ulica faktycznie tak będzie się kończyć, miasto stworzyło zagrożenie utraty zdrowia i życia dla mieszkańców. Specjaliści od drogownictwa oceniają to jednoznacznie to jakiś absurd. O ile słusznym jest stwierdzenie o ulicach równoległych o tyleż takie rozwiązanie problemu jest całkowicie nie do zaakceptowania. Takie coś możnaby było zrobić gdyby teren był płaski i to Orna by wychodziła z osiedla a nie wyjeżdżała z innego krańca miasta.

Jeszcze jeden i to chyba najistotniejszy. Otóż Remiza Straży Pożarnej ma zostać przeniesiona z ulicy Nad Odrą na Polcką vis à vis Galerii Północ. Przejazd wozem strażackim na Celulozową (i w ogóle na Skolwin) ul. Orną będzie nie tylko krótszy o połowę w kilometrach (czasowo jeszcze dłużej) ponadto daje możliwość dojazdu bez ryzyka oczekiwania na przejeździe kolejowym na przejazd pociągu. To jedyna droga dojazdu na Skolwin z pominięciem przejazdów kolejowych, a nie mająca pojęcia gdzie jest Skolwin pani wiceprezydent (bo tylko taki niedouczony urzędnik, nie znający miasta byłby w stanie takie brednie napisać) twierdzi, że ta droga to tylko dojazd do ogródka i to do tego jeszcze najwyższego szczebla. Jak wiceprezydent może nie znać miasta. To karygodne. Najwidoczniej prezydent najwyżej ceni ludzi o specjalnościach:

  1. znikających i pojawiających się ulic na tzw. zachciewajkę;
  2. jawnego i świadomego oszukiwania mieszkańców oraz radnych RM
  3. radosnej twórczości urzędniczej dla sprawiania wrażenia pracy

Podobno jest jakiś tajemniczy projekt przebudowy skrzyżowania, który miasto konsultowało w czasie, kiedy Skolwin toczył bój o przetrwanie z mączkarnią odpadów z łososia. W równie fachowy sposób ogłoszono konsultacje tylko ogłoszenia nie było komu na Skolwinie umieścić. Mieszkańcy oczekują w tym miejscu dużego ronda z centralną wyspą która będzie spełniać rolę skutecznego hamulca na piratów ale też da szansę na zawrócenie TIRom bez przestawiania garaży słupów i niszczenia ogrodzeń. A z tego co udało nam się dowiedzieć CUDny urzędnik forsował swoją niebezpieczną wersję ze spuszczniem samochodów z górki do osiedlowego sklepiku.

Na koniec mamy perełkę. Otóż wygląda to jakby Police dokonały aneksji Skolwina. Ani urzędnicy ani nawet Radni Osiedlowi się niezorientowali, że fragment ul. Stołczyńskiej z posesjami 251 i 252 stał się ul. Nadbrzeżną i znajduje się według ustawionego oznakowania w innej miejscowości czyli w Policach. Zresztą ul. Nadbrzeżna też jest oznakowana już od ulicy Granicznej czyli przeszło 200m ul. Stołczyńskiej zniknęło ze Szczecina.

Na ten Nowy Rok

Gdy Nowy Rok cyfrę zmienia wszyscy, wszystkim ślą życzenia, przy tej pięknej sposobności życzę Wam samych wspaniałości:

  • domu pełnego gości,
  • niech prowadzi Was bez stresu od sukcesu do sukcesu.
  • odwzajemnionej miłości,
  • domu pełnego gości,
  • ukochanych swoich bliskości i mnóstwo na co dzień czułości!
  • Niech Was męczy nadmiar kasy,
  • Niechże fiskus Was nie dręczy, ani inny urząd męczy.
  • W rodzinie niech miłość panuje,
  • Niech się szczęści, niech się darzy! Do siego roku!

życzy redakcja

Odbiór techniczny Polany Rekreacyjnej

11 grudnia 2019 z przedstawicielami Rady Osiedla Skolwin uczestniczyliśmy w odbiorze technicznym robót Polany Rekreacyjnej od wykonawcy dokonywanym przez Zakład Usług Komunalnych. Cóż Polana niewątpliwie cieszy, ale przygotowanie wykonawcy do odbioru pozostawiało wiele do życzenia. Bareją powiało gdy znależliśmy nasiona trawy wysypane na foliowe worki, tłuczone butelki czy szlakę. Mnóstwo łętów i niewygrabionych korzeni po trzcinowisku. Stojąca woda po wewnętrznej części bieżni/toru rolkowego (która według wykonawcy i urzędników spłynie drenażem na wiosnę) to tylko niektóre z wad jakie były podnoszone przez przedstawicieli RO. Zgłosiłem również zbyt ciasny wyjazd z parkingu. W sytuacji gdy będą zaparkowane auta obok siebie by wyjechać z miejsca parkingowego trzeba wjechać na tor, co stanowi zagrożenie, zwłaszcza dla rolkarzy. Niestety nie wiem czy to wpisano do protokołu i czy zostanie to poprawione. Wiadomo że przydałoby się oświetlenie tegoż toru i monitoring. Słupów z oświetleniem ulicznym, które można wykorzystać do zamontowania latarni przyległych do toru jest co najmniej 4 i umieszczenie na nich enrgooszczędnych podwójnych ledowych latarni nie byłoby dużym kosztem dla miasta a zdecydowanie poprawiłyby bezpieczeństwo Niestety jak powiedzieli przedstawiciele ZUKu, to już działka zditm a nie ich. A jak zditm z panem Charęzą na czele pracuje doskonale wiemy. Nie wróży to szybkiego montażu oświetlenia choć taka była też wola prezydenta miasta by oświetlenie się pojawiło. Niestety cięcie kosztów i wybujałe ceny wykonawców robót sprawiły, że nie wszystko z projektu wykonano.

Skolwiński Street Art

Powstał w ramach projektu polityki przestrzennej miasta Szczecina „Niwelacja błędów infrastrukturalnych poprzez sztukę ulicy – Street Art” oraz „Poprawa estetyki przestrzeni miasta Szczecin”.   Jest częścią porozumienia programowego “Drugie Porozumienie dla Szczecina”, którego realizacja przewidziana jest na lata 2015 – 2018.

Głównym celem dotyczącym niniejszego zadania jest poprawa estetyki i funkcjonalności wybranych miejsc lub obiektów na terenie miasta Szczecin, których bieżąca – negatywna – ocena estetyczna i funkcjonalna pozwala na zakwalifikowanie ww. sytuacji przestrzennej jako tzw. “błędu infrastrukturalnego”. Poprawa estetyki i funkcjonalności miejsca lub obiektu (tut. “niwelacja błędu”) powinny nastąpić w wyniku realizacji autorskiego działania o charakterze twórczym lub artystycznym, mieszczącego się w szeroko pojętym obszarze Street Art tj. wykorzystującego do osiągnięcia celu środki artystyczne, przy jednoczesnym minimalizowaniu działań o charakterze inwestycyjnym.

Zamierzeniem władz miasta Szczecin jest koncentracja działań wynikających z autorskich projektów, związanych z realizacją niniejszego zadania, w obszarze osiedli znajdujących się na terenie dzielnic północnych tj. w szczególności Osiedla Drzetowo – Grabowo, Osiedla Żelechowa, Osiedla Golęcino – Gocław, Osiedla Stołczyn i Osiedla Skolwin.

Nie zamierzamy i nie będziemy rozwodzić się nad doznaniami odbiorców, ci jak wiadomo gusta mają różne. Fala krytyki z jaką spotkał się Żuraw przypomina tę która wylała się na filharmonię, a dzisiaj cały Szczecin jest dumny. Sam budynek ciągle zbiera nagrody. Rzeźba pewnie tylu laurów nie zbierze, ale kiedy bym nie przejeżdżał koło niej, ktoś robi sobie zdjęcia przy niej.

Sztuka uliczna to pojęcie bardzo ogólne, łączy w sobie wiele elementów, zaczynając od street artu, murali, szablonów (wyciętych z kartki lub kartonu obrazy, które po pomalowaniu tworzą powtarzalny obraz), tagów (napisów najczęściej malowanych sprayem lub markerem) po szeroko pojęte graffiti. 

Pomimo różnic wiele łączy te style, nie tylko narzędzie, którym tworzy się dzieła, ale i cała historia gatunku oraz często również ideologia i przesłanie. Graffiti oraz street art rozwija się dynamicznie już od wielu lat, oba style na wzajem czerpią od siebie oraz uzupełniają się. Sztuka ulicy nie zawsze była uznawana za „prawdziwą sztukę”, wręcz przeciwnie – nie odpowiadała krytykom ani kolekcjonerom. Dziś to się zmienia.

W Polsce graffiti i street art rozpowszechnił się w latach 90., moda na tego typu sztukę przyszła – jak zwykle – z Zachodu. Polacy bazowali na zagranicznych magazynach, albumach i czasopismach, przez co na początku wiele prac wyglądało bardzo podobnie. Jednak z upływem czasu polska sztuka ulicy nabrała własnego charakteru oraz stała się rozpoznawalna na całym świecie, choć nadal – mimo tak bogatej i obszernej historii – uliczne działa są lekceważone lub wrzucane do jednego worka z aktami wandalizmu. Czasami słusznie zwłaszcza gdy graffiti pojawia się na zabytkowych obiektach. O ile street art jest akceptowany i promowany w wielu miastach (w Gdańsku już jest najwięcej w Polsce tego typu obrazów), do tej grupy chce dołączyć Szczecin.

Trzeba pamiętać, aby odróżniać street art od graffiti. Podstawową różnicą jest grupa odbiorców sztuki oraz wygląd i sposób prezentacji dzieł. Grafficiarzom nie zależy na zainteresowaniu „szaraków”, skupiają się oni na własnym gronie odbiorców, którzy interesują się malowaniem.


skolwin.info – mural poświęcony Generałowi Mieczysławowi Spiechowiczowi
(scena przyjazdu do Skolwina)

Street art natomiast ma za zadanie przyciągnąć uwagę przechodnia, po czym zmusić go do refleksji.
Sztuka ta często jest nastawiana nawet na rozgłos globalny, idealnym przykładem jest najbardziej znany twórca sztuki ulicznej – Banksy. Brytyjski artysta nie ujawnia swojego wizerunku ani nie maluje prac w celach komercyjnych. Poruszając cały świat, zawsze pozostaje anonimowy. Tworząc sztukę, spełnia siebie oraz prezentuje swoje poglądy. Porusza on problemy uniwersalne jak: wojna, polityka czy rasizm. Dodatkowo robi to w świetnym stylu, dbając o estetykę formy oraz treść przekazu.

Udało nam się porozmawiać z bazgrolarzem, napotkanym na papierni. Kajzer tak na siebie mówi tak określił to co robi:

Graffiti to pisanie swojego imienia, gdzie tylko można, bez pozwolenia. To krąg ludzi, którzy rywalizują ze sobą. Wygrywa ten kto ma więcej tagów i jest bardziej rozpoznawalny stylowo. To hermetyczne środowisko, którego nie obchodzi zdanie społeczeństwa. Ludzie widzą pomazany budynek dostają wnerwa i o to graficiarzom chodzi. W swoim gronie jesteśmy kimś a dla społeczeństwa śmieciami i wandalami czy bazgrolarzami jak dla pana i to nas kręci. Ale jedno nie jest akceptowane nawet przeze mnie, to co zrobiono z nowymi autobusami z Polic. Gościu życia u nas nie ma. To był czysty wandalizm

Murale, to jest to wielkopowierzchniowe malarstwo. Bywają ciekawe, ale czy niwelują błędy infrastrukturalne? Mocno naciągnięta teoria chyba, że wizualne. Rzadko się remontuje ścianę pod mural. Standardowo wykorzystuje się te, która jest. Jeżeli tynk odpada, dalej będzie odpadać. Jeżeli w kamienicy było zimno, to po namalowaniu muralu dalej będzie zimno. Jak będą remontować blok i zakryją mural steropianem? Trudno to jest właśnie street art a nie galeria sztuki. Ale steropian jest passe i tak naprawdę więcej szkody jak pożytku. Nieekologiczny, szkodliwy, izoluje skutecznie zatrzymując wszystko w środku. Są lepsze i zdrowsze metody ocieplania bloków a jeszcze jak się fajnym tagiem ozdobi…

Na koniec warto jeszcze podkreślić, że to również duże wydarzenie dla Domu Kultury. Trzy duże projekty (dwa murale i rzeźba) to nie przydarza się codziennie i gratulacje za przeprowadzenie całości jak najbardziej uzasadnione.