Non omnis moriar

Maciej Zaśko

Tak było i nikt tego się nie wypiera. Wybuchła II wojna światowa, ludzie ginęli na frontach, w obozach i miejscach kaźni, umierali. Wojna pochłonęła miliony ofiar. Po jej zakończeniu nad Odrę przybyli Polacy, częściowo repatrianci a w części z własnego wyboru.  Zaczynali żyć od nowa. Zasiedlano opuszczone przez Niemców domostwa, szczęśliwcom władze pozwalały zachować zastany inwentarz. Powoli okolica ożywała. Trudne, mozolne odbudowywanie z wojennych zgliszcz, uruchamianie opuszczonych zakładów, tak wyglądało życie na tzw „Ziemiach Odzyskanych”. W tym powojennym krajobrazie elementami stałymi były między innymi poniemieckie, opuszczone, niszczone i dewastowane cmentarze. Nikt się temu zjawisku nie dziwił. Bo niby czemu? Kogo we wczesnych latach powojennych obchodziły niemieckie cmentarze? Przecież wielu ludziom nie obeschły jeszcze łzy po utracie bliskich, swych domów, ojcowizny. Dla jednych to była forma zemsty za poniesione krzywdy i straty dla innych chodziło o to by zatrzeć ślady po dawnych mieszkańcach, również miejsca ich pochówku, tępiono na potęgę ślady niemieckości w mieście, na wsiach. Likwidowano cmentarze, kruszono kamienie nagrobne, rozrzucano je po okolicy, topiono w stawach, budowano ozdobne murki, używano jako podbudowę drogi, porzucano na odludziu. W późniejszym czasie kamieniarze pozyskiwali ze starych cmentarzy materiał na nowe nagrobki. Tymczasem Niemcy ciągle przyjeżdżali i przyjeżdżają, odwiedzają swe dawne domy, zapalali znicze nad grobami bliskich i odjeżdżali do siebie. Z czasem przyjeżdżali bardziej zorganizowanie autokarami.

Widząc co spotyka cmentarze władze państwa uchwaliły prawo chroniące cmentarze ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 31 stycznia 1959 r. W 1962 roku uchwalono ustawę o ochronie dóbr kultury i muzeach, w której również zawarto paragrafy dotyczące cmentarzy. Ponadto w 1962 pismem okólnym nr 8 Minister Kultury dodatkowo umocnił opiekę nad cmentarzami na ziemiach odzyskanych na podstawie przepisów art. 5 ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o ochronie dóbr kultury i muzeach (Dz.U. Nr 10, poz. 48) ochronie prawnej podlegają mające znaczenie dla dziedzictwa kulturalnego z uwagi na ich wartość historyczną, naukową lub artystyczną:

  1. cmentarze lub ich część,
  2. nagrobki, płyty itp. obiekty (dzieła sztuk plastycznych),
  3. mogiły, płyty nagrobne i pomniki stanowiące samo przez się zabytki historyczne, mimo braku jakiejkolwiek innej wartości oprócz historycznej jak: groby wybitnych osobistości historycznych, wspólne mogiły ofiar egzekucji i inne, nagrobki z nazwiskami Polaków na dawnych cmentarzach ziem zachodnich i północnych itp.

Niestety, grabieże trwały w dalszym ciągu, choć już nie tak masowe. Niestety wyrosło pokolenie dla którego części, plądrowanie cmentarzy było sposobem na życie. I choć państwo coraz skuteczniej piętnowało ich działania służby, które miały egzekwować to prawo nie zawsze to robiły. Przez co w dalszym ciągu część obywateli nie widziała nic nadzwyczajnego w tym, że to jest czyjś grób. Ba nawet gdy pytano zatrzymanego na gorącym uczynku, „czy chciałby by jego grób też tak plądrowano? Odpowiadał: mój nie, ja jestem przecież człowiekiem, a ludzkich grobów się nie okrada” Ten cytat ukazuje podejście ówczesnej ludności do byłych mieszkańców tych ziem.

Wielu po dziś dzień pielęgnuje w sobie nienawiść do Niemców za utraconych w wojennej zawierusze bliskich i stracone mienie. Sam uważałem, że mam genetycznie zaszczepioną nienawiść do Niemców. Babcia zawsze mówiła, że Niemcy odpowiadają za wszelkie zło na tym świecie, a przede wszystkim zabili w Powstaniu Warszawskim jej syna. Lat potrzebowałem by w ogóle słuchać niemieckiego języka. Ale mimo wszystko babcia zawsze mówiła „choćby samego Belzebuba grób to był, niszczyć go nie wolno. Możesz na nim świec nie palić ale niszczyć nie wolno. Pamiętaj nigdy nie rób tego, czego byś nie chciał by tobie uczynili.”

W późniejszych czasach kolejne ratyfikacje umów międzynarodowych wymusiły i w naszym prawie “dostosowanie” przepisów, najczęściej poprzez bezmyślne przepisywanie aktów do naszych ustaw, co wprowadziło sporo bałaganu prawnego. Ale czy „jakieś tam” zapisy mogą zmienić postępowanie człowieka? Co trzeba zrobić, żeby to zmienić? Jak ocalić dziedzictwo wielokulturowe i historyczne na naszych ziemiach? Jak pogodzić je z potrzebą rozwoju inwestycji? jak mogliśmy dopuścić, że na kościach tych, którzy byli tu przed nami, stawiamy domy, robimy place zabaw, urządzamy sobie działki rekreacyjne? Jak zmieniać prawo i jak stosować to, które jest? 

23 października podczas ogólnopolskiej konferencji o (nie)zapomnianych cmentarzach, starano się znaleźć odpowiedzi na te pytania. A że problem jest ciągle aktualny pokazały ostatnie wypadki i komentarze mieszkańców w tej sprawie.

„Ludzie w całej Polsce ratują stare cmentarze. Lokalne społeczności, młodzież ratuje cmentarze żydowskie czy łemkowskie,  dokonują zmian w pejzażu społecznym. Ale zapomnianych cmentarzy przejmowanych przez deweloperów jest więcej. Znane są przypadki budów w miejscach pochówku czy nawet zakupu nieruchomości w dobrej wierze” – mówił prorektor ChAT Tadeusz Zieliński otwierając konferencję „Jak wspólnie ratować zapomniane cmentarze” – konferencja RPO i ChAT

Mamy chlubne przykłady dbania o pamięć tu mieszkających jak np. Lapidarium w Policach – jedne z najpiękniejszych w kraju, lapidaria w Szczecinie, mamy też i te niechlubne jak np. wMaszewie,niedaleko Goleniowa, gdzie teren cmentarza sprzedano pod market. To był cmentarz gminy żydowskiej, unicestwionej przez hitlerowców jeszcze przed II wojną. Nowi mieszkańcy Maszewa żyli jakby bez świadomości, że ten teren kryje ludzkie szczątki.  

Cmentarze to nasze dziedzictwo kulturowe, które podlega ochronie. Jeśli nie będziemy go chronić, skąd pewność, że i o nas nie zapomną, nie nazwą obcymi w naszej ziemi?

Prawo jest niedoskonałe, postanowienia niekiedy sprzeczne. Ich zmiana to nasze wspólne wyzwanie. Ale musimy mieć świadomość, że nawet najdoskonalsze prawo nie zastąpi ludzkiej wrażliwości, które jest miarą człowieczeństwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że kiedy zlokalizujemy i odwiedzimy zapomniane cmentarze w naszej okolicy, to w kolejnym kroku możemy zastanowić się, co da się z nimi zrobić – tu narzędzi obywatelskich jest wiele.

Jest to zadanie dla społeczności lokalnych, wolontariuszy, studentów, harcerzy, szkół, dla każdego z nas. Ot choćby przykład z Podjuch, gdzie dzięki SBO zbudowano Lapidarium. Może to jest pomysł na nasze cmentarze? Pozostawić głazy pamięci a w miejscu jednego z cmentarzy ułożyć/zbudować ładne Lapidarium? Może jak proponuje część mieszkańców ogrodzić i zadbać. Część pyta dlaczego miasto jeszcze tego nie uczyniło? Z odpowiedzią przyszedł komisarz dr Marek Łuczak, policjant, historyk, muzyk – rzec by można człowiek renesansu. Otóż w materiale Radia Szczecin w udzielonym tam wywiadzie wyjaśnił, że każdy park w tym mieście po za Jasnymi Błoniami to Cmentarz. Wyobraźmy sobie teraz że każdy Park w tym mieście zostałby ogrodzony i zamknięty. Absurdalne prawda, a jednak wielu tak myśli, do momentu gdy ktoś im to uzmysłowi. W ubiegłym roku głośna była sprawa Parku w Dąbiu przy ulicy Puckiej, gdzie dzieci podczas zabawy w parku jedno z dzieci wpadło do grobowca. Niezrozumiałym pozostaje dlaczego po prostu go zasypano pozostawiając w nim trumny z ciałami. Dlaczego nie przeniesiono ich w godne miejsce na cmentarzu. Dzieci w dalszym ciągu bawią się na cmentarzu i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy w innym miejscu po kolejnych intensywnych opadach ziemia nie odsłoni jakiegoś grobowca. Czy tak wygląda szacunek i godność po szczecińsku? Mi osobiści nie odpowiada takie traktowanie grobów i cmentarzy. To co tam uczyniono dla mnie jest równoznaczne z grabieżą nagrobka. Tak samo winni zostać ukarani ci co tak absurdalną decyzję podjęli. Ale może gdzieś i kiedyś spotka ich sprawiedliwość za popełnione winy.

Non omnis moriar  już w szkole uczono, widać nie wszyscy na te lekcje chodzili. Tym bardziej dziwi, że obnoszący się swoim prawniczym wykształceniem prezydenci miasta pozwalali na takie barbarzyństwo. Reasumując, działania podjęte kiedyś przez Stowarzyszenie Skolwin i My były pierwszym krokiem ku normalności. Uważam, że należałoby ruszyć i zrobić kolejny krok. Może z SBO, może ze wsparciem Miasta, a może sponsorów. Może jakąś zrzutkę Rada Osiedla założy na Lapidarium na Skolwinie. Temat otwarty i do dyskusji. Czas pokazuje, że trzeba w końcu rozliczyć się z przeszłością i zaopiekować tym co pozostało w cywilizowany sposób.

Zakończę nietypowo bo listem jaki przyszedł do redakcji od byłego mieszkańca Skolwina po ostatnich publikacjach

 „Szanowny panie redaktorze, cała redakcjo i mieszkańcy Skolwina,

przykre są dla nas byłych mieszkańców Skolwina wiadomości jakie się ukazały na temat grabieży nagrobków. Cieszy natomiast postawa mieszkańców, którzy piętnują takie postępowanie. To budzi nadzieję, że więcej już nie dojdzie do dalszych dewastacji i deptania godności człowieczeństwa. Mamy świadomość win naszego narodu i haniebnych czynów jakich ludzkość wcześniej nie pamiętała, ale nie wszyscy tacy byliśmy. Nie wszyscy też jesteśmy spadkobiercami nazistowskich Niemiec i nie wszyscy byli nazistami. Byli też tacy którzy tego systemu nie popierali i również zapłacili wysoką cenę. Dlatego jeszcze raz dziękujemy, że dbacie o historyczne pozostałości tych ziem. Pięknie odrestaurowany kościół robi wrażenie, podobnie cieszy działająca papiernia. Ufamy, że uda się odpowiednio zabezpieczyć te miejsca w których spoczywają szczątki naszych rodzin. Herman Handke”