28 marca 2026

Miało być tak pięknie, “Otwieranie Północy”, zamiast tego mamy zwijanie osiedla. Czy likwidacja przedszkola w Skolwinie to początek likwidacji Skolwina?! 

Czy “Otwieranie Północy” będzie jej zamknięciem?

Przed ostatnimi wyborami samorządowymi szumnie ogłaszano wielki plan “Otwierania Północy”. Szybko okazało się, że plan, który jak zapewniał osobiście Prezydent Szczecina Piotr Krzystek, miał zapewnione finansowanie (!) okazał się kiełbasą wyborczą. To wielu społeczników, już w momencie ogłaszania przewidywało. Jednak nikt nie spodziewał się na Skolwinie, że zamiast rozwoju będzie stopniowa likwidacja osiedla. 

Ostatnie butne i aroganckie postępowanie władz Szczecina względem mieszkańców, pełne kłamstw i mówienia nieprawdy, przełożyło się na podobne działania urzędników, którzy nie konsultując ważnych dla osiedla spraw “narzucają swoje okrutne decyzje” mieszkańcom. 

Czy szkodliwa działalność firm ponad wszystko?

Tak było z próbą ulokowania spalarni odpadów z łososia, tak się stało ze zwiększeniem śmierdzącej działalności firmy BFK, która wielokrotnie była karana za zanieczyszczanie środowiska i nieustannie zasmradza powietrze na Skolwinie. Prezydent ze swoimi zastępcami okłamywał mieszkańców w sprawie obwodnicy Polic, układając się z władzami Polic “za plecami mieszkańców”, bezmyślnie decydując o budowie nowej drogi przez skolwiński las i “Dolinę Przęsocińskiej Strugi”. 

Wczoraj na rodziców przedszkolaków spadła niczym piorun z nieba informacja o likwidacji przedszkola w istniejącym miejscu i przeniesienia go do SP44 przy ul. Karpackiej. Na zebraniu z rodzicami pojawiła się dyrektor szkoły pani Julia Rusiecka z informacją, że “szkoła jest gotowa na przyjęcie przedszkolaków”. Argumentem to potwierdzającym (jak informują rodzice) miał być brak dzwonków(!). Decyzja już w urzędzie zapadła a podyktowana jest remontem obiektu i rozbudową Domu Kultury, który wspólnie zajmuje go z filią Przedszkola Publicznego nr 77.  

Strajk rodziców 

Na skrzynkę redakcyjną jeszcze wczoraj zaczęły wpływać wiadomości od oburzonych decyzją rodziców. 

Od września przyszłego roku dzieci z przedszkola mają zacząć naukę w SP na Karpackiej. Rodzice są oburzeni na zaistniałą sytuację, bo to jedyne miejsce na tej dzielnicy, które jest kameralne i tak bardzo potrzebne zostaje im zabrane. MOK ma zostać rozbudowany, a przedszkole już nie wróci w swoje dotychczasowe miejsce.  
Nikt się mieszkańców/rodziców nie pytał o zdanie, o to co jest dobre dla dzieci 3-6 letnich. Zostaliśmy (my rodzice) dziś postawieni w fakcie dokonanym na zebraniu w przedszkolu. Stanowisko rodziców jest jedno nie chcą likwidacji przedszkola. Mówią, że nawet są gotowi na strajk. 

Kolejny mail punktuje niedogodności jakie są związane z taką przeprowadzką  

Szkoła przy Karpackiej jest na 50 metrowym wzniesieniu. Wejście pod nią z wózkiem czy dzieckiem na ręku jest ogromnym wysiłkiem, nie wspominając już o wchodzeniu za rękę z małym dzieckiem idącym pieszo. Dodatkowo chodnik jest bardzo wąski. Nie sposób na nim ominąć osoby z wózkiem, gdyż jest za wąski. Trzeba to zrobić również wąską jednopasmową uliczką. Ruch na ulicy jest spory, a jak będzie przedszkole będzie jeszcze większy. Samochody na tej uliczce nie są w stanie się wyminąć. Ukształtowanie terenu powoduje, że kierowcy nie widzą pojazdów jadących z naprzeciwka, w miejscach, gdzie ewentualnie można by było się wyminąć. To powoduje, że pojazdy by się wyminąć i nie zakorkować ulicy wjeżdżają na chodnik, a i tak z trudnością się wymijają. To powoduje bardzo duże zagrożenie dla dzieciaków (i w ogóle dla pieszych) na tym chodniku. Droga do szkoły powinna być bezpieczna. A tu nie dość, że już jest niebezpiecznie to jeszcze zagrożenie będzie potęgowane. Szkoła nie posiada parkingu, na którym rodzice mogliby zaparkować pojazd i odprowadzić dziecko do grupy. To coś, co chwilowo pełni rolę parkingu (chwilowo bo ulica Karpacka jeszcze nie jest dokończona) jest zapełnione pojazdami nauczycieli, którzy też jakoś muszą dotrzeć do pracy. Dla rodziców już miejsca nie ma. Jak są zebrania z rodzicami czy jakieś “otwarte dla rodziców” uroczystości to wszystkie chodniki są szczelnie wypełnione pojazdami! 

Sam chodnik zaniedbywany jest przez służby oczyszczania miasta, zimą wieczne problemy z odśnieżaniem, jesienią spadające z sąsiedniego sadu owoce na chodnik i ulicę. Do tego problemy z dzikami łażącymi po drodze i terenie szkoły! A to tylko dojście. Przy szkole nie ma żadnego miejsca na bezpieczne pozostawienie wózków dziecięcych, podczas pobytu dziecka w przedszkolu. Plac zabaw niedostosowany dla 3 latków, tak jak i budynek.

Kwestia wyżywienia dzieci. Wiadomo, że dzieci w przedszkolu mają całodzienne wyżywienie (śniadanie II śniadanie, obiad, podwieczorek) w szkole są tylko obiady jak to zostanie pogodzone? Kim będą gotowane posiłki? Szkolna kucharka nie da rady obsłużyć przedszkola i szkoły, to fizycznie nie wykonalne. Poza tym budynek i sale szkolne też nie nadają się na przedszkole. To gmaszysko będzie przerażać dzieci.  

Z kolei w rozmowie telefonicznej, jeden ze skolwińskich rodziców powiedział, że według niego

to jest cicha likwidacja przedszkola i szkoły. Rodzice nie będą chcieli prowadzać dzieci do szkoły, będą szukać miejsc w innych przedszkolach w Szczecinie i Policach. Gdy już tam trafią tam też pozostaną dzieci. Szkoła będzie masowo tracić uczniów, w konsekwencji zlikwidują szkołę i przeniosą dzieciaki do Stołczyna. O to chyba w tym wszystkim chodzi. By zlikwidować przedszkole i szkołę. Wtedy będzie łatwiej lokować tu toksyczną działalność różnych firm. Miasto próbowało tu ulokować toksycznego łososia i się nie udało. Ten inwestor przynajmniej spotkał się z mieszkańcami, ale nie potrafił się obronić i zapewnić mieszkańców, że jego działalność nie pogorszy warunków życia na Skolwinie. Teraz miasto ściągnęło Vestasa, który nie rozmawia z mieszkańcami. Tak więc likwidacja przedszkola i szkoły będzie na rękę urzędnikom a nie osiedlu. Już się mówi “w kuluarach” o połączeniu Skolwina, dolnego Stołczyna i Gocławia w jedno osiedle. I wszystko do tego zmierza. Tak to wygląda ze strony mieszkańców Skolwina. 

Rozgrzane emocje i “urzędniczy dyktat” zamiast dialogu

Jak widzimy temat przedszkola mocno rozgrzał Skolwin, a zwłaszcza rodziców, którzy tu się sprowadzają dla przepięknych widoków i spokoju, jakiego próżno szukać w mieście. Atut przedszkola i szkoła na miejscu jest zwłaszcza dla młodych rodzin istotnym argumentem do zamieszkania. Do sprawy z pewnością będziemy wracać. Kierujemy do pisma do szkoły, przedszkola i wydziału oświaty UM z prośbą o wyjaśnienia i ustosunkowanie się do argumentów i niepokojów mieszkańców.  A jeszcze nie tak dawno na warsztatach OWES, w których uczestniczyła również Przewodnicząca Rady Miasta Renata Łażewska, tyle mówiło się o dialogu. Jedna z uczestniczek tych warsztatów skomentowała, że odnosi wrażenie, iż

każda taka fajna inicjatywa, wróży szybką, brutalną i ciężką do akceptacji decyzję ze strony magistratu.