Ewakuacja dwóch bloków na Skwarnej

Przed 18.00 mieszkańców Skolwina zaalarmowały dźwięki syren. Na ul Skwarną zjechały Straż Pożarna, Policja i Pogotowie gazowe. Przyczyną był ulatniający się gaz w budynku przy Skwarnej 5. Stężenie gazu w bloku było tak duże, że Straż Pożarna podjęła decyzję o Ewakuacji dwóch bloków. Niestety przyjazd Pogotowia Gazowego opóźnił zamknięty przejazd kolejowy. W akcji wzięły udział 4 jednostki Straży Pożarnej, pogotowie gazowe i dwa radiowozy Policji.

Zostań twarzą Świtu

Duma Północy czyli Świt Skolwin ogłosił konkurs dla swoich kibiców. Z

“Zapraszamy do pochwalenia się swoimi zdjęciami w niebiesko-białych barwach, czy to w koszulce, czy szaliku, czy namalowanymi barwami na poliku – jesteśmy ciekawi Waszej inwencji twórczej, warunkiem koniecznym jest by na zdjęciu widoczne były nasze klubowe barwy. Zdjęcia mogą przedstawiać Was w domu, pracy czy nawet w podróży życia na szczyt K2. Kibicem jest się zawsze i wszędzie” Cztytamy na stronie klubu.

Z nadesłanych zdjęć zostanie wybranych dziesię które poddane zostaną na klubowym fanpage’u bitwie na “like”.

Z podesłanych zdjęć wybierzemy 10, które w bitwach na „like” na naszym profilu Facebook będą walczyły o nagrodę główną, którą jest zestaw upominków klubowych, w tym koszulka Świtu. Wybrane zdjęcia konkursowe zostaną użyte do stworzenia plakatów i baneru w myśl akcji “#RazemMozemyWiecej w ten sposób każdy z Was może stać się twarzą naszego klubu!!!” więcej na stronie klubu

17

moja 17 to tytuł pięknie wydanego albumu o nieistniejącej już dziś szkole na Skolwinie. Pozycja w konwencji “ocalić od zapomnienia” niewątpliwie jest jedną z tych do której byli absolwenci sięgną z sentymentem. Stanowi też poniekąd dokument tamtych czasów. Poprosiliśmy kilka osób w różnym wieku o pierwszą myśl jaka się nasuwa po obejrzeniu tego albumu i była zaskakująca. Zarówno starsi jak i młodzi odbiorcy wyrazili opinię, że nauczyciele kiedyś byli bardziej szaleni, bardziej z uczniami. Bardziej z uczniami i ze sobą.”

odbiór książki w drukarni

128 stron pięknej przygody po początkach edukacji w “Polskim Szczecinie” od roku 1946 po połowę lat 70 ubieglego wieku.Pięknie wydana na wysokim poziomie edytorskim. Bardzo przyjemna w dotyku i z wysublimowanymi edytorsko efektami. Gorąco zachęcamy do zapoznania się z tą historią.

Album ukazał się nakładem wydawnictwa Parafii Chrystusa Króla w Szczecinie, a pomysłodawcą i realizatorem był ks. Artur Rasmus – proboszcz parafii. Do kupienia w kościele po Mszy.

Nie tędy droga…

Od blisko tygodnia przez Skolwin niesie się wieść o bulwersującym fakcie grabieży na jednym z 3 byłych cmentarzy. Na terenie Skolwina pierwszy cmentarz znajdował się przy kościele parafialnym Chrystusa Króla. Funkcjonował on od drugiej połowy XV wieku najprawdopodobniej do 1863 roku, kiedy to niecałe 400 m dalej uruchomiono nowy cmentarz u zbiegu obecnych ulic Inwalidzkiej i Plażowej. Ten cmentarz funkcjonował do ok 1913 roku bo wtedy utworzono kolejny cmentarz przy obecnej ulicy Nowy Świat. Na cmentarze patrzymy przez pryzmat kulturowy i wyznaniowy.  Cmentarze, jako kompleksy drzewostanu oraz jako zespoły nagrobków, rzeźb, epitafiów, symboli, napisów nagrobnych itp., pozostają niewyczerpalnym źródłem wiedzy o życiu w przeszłości pojedynczych jednostek i całych zbiorowości ludzkich. Stają się odzwierciedleniem życia religijnego parafii i powszechnie dostępną kroniką jej dziejów. Są także wyrazem i świadectwem kultury regionu, całego narodu i państwa, a także historycznej epoki. Jako takie stanowią dobro kulturalne narodu.

Jeden z mieszkańców przemierzając ulicę Inwalidzką w kierunku wsi Przęsocina, zwrócił uwagę na kartkę z informacją/ostrzeżeniem o kąsających pszczołach (przypomnijmy, że zgodnie z prawem lokalnym obowiązującym w Szczecinie, ule mogą być postawione co najmniej 100m od zabudowań!!!) . Rozglądając się za ulami, czy nie nadlatują czasem jakieś “dzikie” pszczoły, zwrócił uwagę na charakterystyczny kamień znajdujący się za ogrodzeniem. Przypominał te kamienne pozostałości zwane głowicami, jakie występują na pobliskim cmentarzu. Przyjrzał się całemu ogrodzeniu, wzdłuż którego stało jeszcze kilka charakterystycznych dla nagrobków fragmentów. Zaniepokojony tym faktem wszedł na teren cmentarza by porównać i upewnić się co do swoich podejrzeń. Niestety okazało się, że słusznie podejrzewał cmentarne pochodzenie tych elementów ogrodzenia. Wychodząc z cmentarza natknął się jeszcze na wywaloną tam kupę zgniłych jabłek i zwalone gałęzie po przycięciu iglaków. Gałęzie te nijak mają się roślinności jaka jest na cmentarzu. Zbulwersowany tym faktem chcąc zachować anonimowość poinformował o swych ustaleniach radę osiedla i poprosił o interwencję w sprawie.

Jak mówi sekretarz RO Skolwin Paweł Komar, po otrzymaniu informacji o możliwym przestępstwie, ale przede wszystkim o czynie, który chwały Skolwinowi nie przynosi, poinformowali komisarza Marka Łuczaka, który zajmuje się w Policji poszukiwaniem zaginionych/zrabowanych zabytków sakralnych i dzieł sztuki.

W dniu wczorajszym około południa pojawiła się ekipa policyjna z Markiem Łuczakiem na czele i pojęła czynności w sprawie. Potwierdzono, że faktycznie wykopano na cmentarzu głowicę nagrobka. Czyn ten jest już przestępstwem z artykułu 262 i 288 KK, za co przewidziane są odpowiednio do 2 i 5 lat pozbawienia wolności.

Jak mówi przewodniczący Rady Osiedla Skolwin Bogusław Owsianowski w 2012 z inicjatywy Stowarzyszenia Skolwin i My, którego jest prezesem, oraz przy wsparciu radnych Rady Miasta, udało się pozyskać fundusze na prace, które przywróciły należyty charakter tym miejscom. Dodatkowo oznakowano ustawiając na wszystkich 3 nieczynnych cmentarzach głazy pamięci z wyrytymi informacjami w języku polskim i niemieckim.

Sprawa zaczęła się roznosić po Skolwinie, również do naszej redakcji zaczęły napływać niepokojące wieści o tym jakby nie patrzeć haniebnym czynie.

Należy zadbać o zachowanie cmentarzy, nagrobków zabytkowych i historycznych innych wyznań czy narodowości, by były świadectwami chrześcijańskiego szacunku dla każdego człowieka, tolerancji i braterstwa. Ich zachowanie może budować porozumienie międzyludzkie i międzynarodowe oraz inspirować ochronę polskich cmentarzy poza granicami kraju. Wszelkie poczynania zmierzające do likwidacji tych obiektów należy uznać za sprzeczne ze sprawiedliwością i duchem chrześcijańskim. Rozbieranie starych, zabytkowych grobowców, wykorzystywanie ich elementów oraz detali jak: płyty, krzyże, tablice itp. do budowy nowych jest niedopuszczalne i nieetyczne – piszą w stosownej instrukcji biskupi z Komisji Episkopatu Polski.

Mieliśmy w historii naszego kraju podłe czasy, kiedy dewastowano i niszczono, nie jako w zemście za wojnę, wszelkie cmentarze niemieckie. Nagrobki wykorzystywano później do budowy dróg, murów oporowych, ogrodzeń. Podobny los spotkał też cmentarze żydowskie. Proceder ten był wyjątkowo powszechny właśnie na naszych ziemiach. Od kilkudziesięciu już lat czyny takie są piętnowane i prawo przewiduje wysokie kary. Ale nie tylko aspekt prawny, również społecznie i kulturowo takie czyny są wyjątkowo bulwersujące i zasługują na szczególne piętnowanie. Dziś przez nasze państwo przewala się fala zachowań dewastacji pomników, nagrobków, miejsc pamięci. Każde takie zachowanie jest społecznie nieakceptowalne i słusznie budzi wiele emocji.

Miejmy nadzieję że trwające postępowanie karne zniechęci “hieny cmentarne” – jak kiedyś określano złodziei okradających i niszczących groby.

Ministerstwo Środowiska odpowiada w sprawie quadów i motocykli rozjeżdżających skolwińskie lasy

Szanowny Panie Redaktorze,

w odpowiedzi na Pańskie zapytanie z dnia 4 lipca br., uprzejmie informuję, co następuje.

Problem nielegalnego poruszania się pojazdów, zarówno rejestrowanych, jak i nierejestrowanych w lasach jest problemem znanym Ministrowi Środowiska oraz Państwowemu Gospodarstwu Leśnemu Lasy Państwowe (PGL LP). Służby PGL LP, w tym Straż Leśna, dokładają wszelkich starań, aby eliminować ruch takich pojazdów z lasów. Z uwagi jednak na ich dużą mobilność oraz anonimowość ich użytkowników, często jest to utrudnione.

Należy wskazać, że artykuł 29 ustawy o lasach wskazuje, że ruch pojazdem silnikowym, zaprzęgowym i motorowerem w lesie dozwolony jest jedynie drogami publicznymi, natomiast drogami leśnymi jest dozwolony tylko wtedy, gdy są one oznakowane drogowskazami dopuszczającymi ruch po tych drogach.

Zgodnie z artykułem 161 kodeksu wykroczeń kto, nie będąc do tego uprawniony albo bez zgody właściciela lub posiadacza lasu, wjeżdża pojazdem silnikowym, zaprzęgowym lub motorowerem do nienależącego do niego lasu w miejscu, w którym jest to niedozwolone, albo pozostawia taki pojazd w lesie w miejscu do tego nieprzeznaczonym, podlega karze grzywny.

Natomiast art. 24 kodeksu wykroczeń reguluje kwestię orzekania kary grzywny. Ponadto, kodeks wykroczeń ustala górną i dolną granicę orzekania grzywny, z zastrzeżeniem regulacji innych przepisów. Wobec tego górna ustawowa granica wynosi 5 000 złotych.

Zgodnie z art. 24 § 3 kodeksu wykroczeń przy wymierzaniu kary grzywny pod uwagę bierze się dochody sprawcy, warunki osobiste i rodzinne, stosunki majątkowe oraz możliwości zarobkowe. Kara grzywny w swej istocie stanowi dolegliwość finansową, wobec czego przy jej orzekaniu należy mieć na względzie, że nie może ona obciążać członków rodziny sprawcy.

W związku z powyższym przepisy prawne są jasne w tej kwestii. Dokładane są wszelkie starania w kierunku ich egzekwowania.

Aktualnie w PGL LP – w nadleśnictwach, zatrudnionych jest 984 strażników leśnych, którzy prowadzą ww. obowiązki służbowe na powierzchni 7,3 mln ha lasów zarządzanych przez Lasy Państwowe. Należy przy tym zaznaczyć, że do obowiązków pozostałych pracowników Służby Leśnej należy również przeciwdziałanie i w ograniczonym zakresie bezpośrednie zwalczanie szkodnictwa leśnego. Jednocześnie mając na uwadze aktualną sytuację związaną z epidemią SARS-CoV-2 i wynikającymi z tego tytułu ograniczeniami, przede wszystkim ekonomicznymi, uprzejmie informujemy, że na chwilę obecną nie przewiduje się zwiększenia poziomu zatrudnienia w PGL LP w tym również w Straży Leśnej.

Należy wskazać, że zarówno Straż Leśna, jak i pracownicy służby leśnej na bieżąco monitorują sytuację dotyczącą nieuprawnionego wjazdu do lasu.

W związku z artykułem prasowym zawartym w mailu z dnia 4 lipca br., Dyrekcja Generalna LP zwróciła się z prośbą do RDLP w Szczecinie o podjęcie stosownych działań w zakresie ograniczenia szkodnictwa leśnego na obszarach leśnych w okolicach Skolwina.

Biuro Ministra
Ministerstwo Środowiska

od 14 płacimy za parkowanie w strefie

Od 14 wracają opłaty parkingowe w strefie. Pamiętajmy by nie spotkać się z koniecznością uiszczenia opłaty dodatkowej a te zgodnie z uchwałą Rady miasta wynoszą:

§ 7. Za nieopłacone parkowanie pobiera się opłatę dodatkową w wysokości:
1) 50 zł;
2) 30 zł, jeżeli opłata dodatkowa zostanie wniesiona w ciągu 7 dni od dnia nieopłaconego parkowania.

opłaty jednorazowe wyglądają następująco:

mapa strefy

1 lipca ruszył Program Moja Woda

Zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie ogłasza od dnia 01.07.2020 roku nabór wniosków dla zadań realizowanych w lata 2020 – 2024, wpisujących się w Program Priorytetowy „Moja Woda” na lata 2020-2024”
Podmioty mogące ubiegać się o dofinansowanie oraz szczegółowe warunki dofinansowania z WFOŚiGW w Szczecinie, określone są w treści Programu stanowiącego załącznik do niniejszego ogłoszenia oraz w Regulaminie naboru wniosków.

W ramach ww. naboru będą przyjmowane jedynie wnioski wypełnione i przesłane do Funduszu od 01.07.2020 roku, za pomocą portalu beneficjenta.

W celu złożenia wniosku o dofinansowanie należy:
1)    Założyć konto w portalu beneficjenta na stronie https://wnioski.wfos.szczecin.pl (nie dotyczy podmiotów posiadających już konto w portalu beneficjenta). Po aktywacji konta będzie można się zalogować i korzystać z portalu. Dodatkowe informacje znajdą Państwo w portalu beneficjenta w sekcji „pytania i odpowiedzi”.
2)    Pobrać, a następnie wypełnić aktywny formularz PDF wniosku o dofinansowanie dostępny po lewej stronie „DOSTĘPNE FORMULARZE WNIOSKÓW OFERTA DOFINANSOWAŃ odnośnik PROGRAMY I KONKURSY – WNIOSKI) po zalogowaniu w portalu Beneficjenta. Po zakończeniu wypełniania należy sprawdzić poprawność wpisanych danych,
3)    Wysłać wypełniony formularz wniosku do Funduszu za pomocą „SKRZYNKI PODAWCZEJ – PDF”– dostępnej w portalu beneficjenta,
4)    Wydrukować wypełniony formularz wniosku, podpisać i dostarczyć wraz z dokumentami wymienionymi w spisie wymaganych załączników, znajdującym się na ostatnich stronach formularza wniosku, do:
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie
ul. Solskiego 3, 71-323 Szczecin

więcej szczegółów i regulamin na stronie: WFOS Szczecin

„UWAGA – WŚCIEKLIZNA – OBSZAR ZAGROŻONY”

Takie tablice od dzisiaj zdobią wjazd do Szczecina od strony Polic. Od rana usiłowaliśmy się dowiedzieć o co chodzi. Niestety widać w tym mieście nic nie działa jak należy zaczęliśmy od Sanepidu tam po kilku przełączeniach telefonów do dyrektora włącznie odesłano do Inspekcja Weterynaryjna
Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Szczecinie
, tam usłyszeliśmy, że wszelkich informacji powinien i musi nam udzielić Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Szczecinie. Tam z kolei po przebrnięciu wszystkich chyba zatrudnionych usłyszeliśmy w słuchawce rozmowę zbulwersowanego lekarza weterynarii z podwładną, jak w mało kulturalny sposób wykręca się od udzielenia informacji i odsyła do Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Szczecinie. Cóż urzędów i urzędników jak widać pod dostatkiem ale prostej informacji, dlaczego tablice zostały ustawione i z czym to związane nie ma komu udzielić. Choć przemiłe i sympatyczne panie rozmawiały z redaktorem to nie było wśród nich nikogo kompetentnego i upoważnionego do udzielenia informacji mediom.

Może by tak Prezydent Szczecina z Wojewodą lub Marszałkiem dogadali się kto za co odpowiada bo widać że urzędnicy mają problem. Widać covid dopadł urzędnicze tryby kompetencji! Ale to nie tłumaczy faktu, że w sytuacji jakby nie było zagrożenia poważną chorobą informacji brak i nie ma komu ich udzielić.

Swoimi źródłami dowiedzieliśmy się że ma to związek ze znalezionymi zakażonymi nietoperzami. Stąd Powiatowy Lekarz Weterynarii wyznacza obszar zagrożony. Tak tak, to ten co robił wszystko by informacji nie udzielać.

Obszar zagrożony wścieklizną zwierząt oznacza się tablicami ostrzegawczymi. W związku ze stwierdzeniem wścieklizny, wszystkie psy z terenu zagrożonego powinny być trzymane na uwięzi. Nie można także organizować imprez ze zwierzętami, należy też zaszczepić te zwierzęta, które ważnych szczepień nie mają.

Co niezwykle ważne: nie nie należy dotykać zwierząt chorych lub padłych!!!

W przypadku znalezienia na terenie obszaru zagrożonego martwego nietoperza lub innego zwierzęcia należy ten fakt zgłosić do Centrum Zarządzania Kryzysowego, Straży Miejskiej lub Powiatowego Inspektoratu Weterynarii!

Co równie ważne: nie należy zabijać nietoperzy – nietoperze są zwierzętami chronionymi.

Nietoperze należą do tych ssaków, które najczęściej przenoszą wściekliznę. Ale… nie tylko na wyznaczonym obszarze zagrożonym, ale i w pobliżu warto zachować ostrożność i… zdrowy rozsądek. Wścieklizna jest wirusową chorobą zakaźną dotykającą centralnego układu nerwowego, na którą wrażliwe są wszystkie gatunki ssaków, w tym ludzie. Okres inkubacji choroby wynosi od kilku dni do kilku miesięcy i chociażby z tego powodu zarażenie się nietoperza wścieklizną mogło nastąpić dawno temu i wiele kilometrów od miejsca znalezienia martwego ssaka. Warto więc zachować ostrożność. W przypadku wścieklizny u nietoperzy obserwuje się utratę zdolności lotu, nadpobudliwość na dotyk i dźwięk, przewracanie się na grzbiet i aktywność dzienną niespotykaną u zdrowych osobników. Warto to zapamiętać i jeśli zobaczymy nietoperza na przykład w środku dnia – trzeba o tym fakcie poinformować inspekcję weterynaryjną.

Z rozmowy z ww. służbami dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej nie ma to związku, jak sugerowali nam w mailach czytelnicy, z ostatnim opisywanym we wcześniejszych informacjach pogryzieniem przez psa. Nie mają takiego zgłoszenia z ostatnich dni.

Więcej informacji nt. wścieklizny tutaj

Brakuje krwi w stacji krwidawstwa

Jak co roku w czasie wakacji banki krwi świecą pustkami dlatego apel o oddawanie krwi. Tak więc krwiodawcy, oraz ci wachający się jeszcze nie zwlekajcie, do dzieła.

Jest jeszcze jeden apel związany z pandemią:

Potrzebne osocze od osób, które wyzdrowiały po przechorowaniu COVID-19 lub przebyły bezobjawowe zakażenie wirusem SARS-CoV-2

Centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa zapraszają do oddania osocza wszystkie osoby, które chorowały na COVID-19 i zostały uznane za zdrowe. 

Osocze to zawiera przeciwciała, które mogą wspomagać leczenie chorych na COVID-19 z ciężkimi, zagrażającymi życiu objawami zakażenia.

Terapia oparta na przetoczeniach osocza rekonwalescentów chorób zakaźnych była skutecznie stosowana u pacjentów zakażonych wirusem EBOLA, koronawirusem SARS (SARS-CoV), wirusem grypy A (H1N1) oraz wirusem ”ptasiej” grypy A (H5N1). Zawarte w osoczu przeciwciała do wirusa SARS-CoV-2, który powoduje COVID-19, po przetoczeniu mają za zadanie zablokować namnażanie się wirusa w organiźmie pacjenta 
z aktywnym zakażeniem.

Bardzo prosimy o telefoniczny kontakt z najbliższym centrum krwiodawstwa 
i krwiolecznictwa wszystkie osoby, które spełniają poniższe warunki:

  1. Przechorowały COVID-19, zostały uznane za wyleczone i czują się zdrowe, lub osoby, które przeszły bezobjawowe  zakażenie wirusem SARS-CoV-2,
  2. Od wykonania ostatniego badania, które było ujemne minęło 14 dni,
  3. Są w wieku 18-60 lat,
  4. Nie otrzymały w przeszłości transfuzji krwi lub jej składników.

W czasie rozmowy telefonicznej dokonana zostanie wstępna ocena braku przeciwwskazań do oddania osocza i ustalony zostanie najdogodniejszy termin i miejsce jego pobrania. 

RCKiK w Szczecinie  – tel.: 726 530 560 lub 91 424 36 45

Jak pobierane jest osocze ?

Osocze pobierane jest metodą plazmaferezy, w czasie której pobrana z żyły krew jest rozdzielana na osocze, które jest zatrzymywane oraz pozostałe elementy krwi, które są zwrotnie przetaczane do tej samej żyły. Jednorazowo pobierane jest nie więcej niż 650ml osocza. Plazmafereza trwa zazwyczaj od 30-40 min. 

Co dalej dzieje się z osoczem ?

Pobrane osocze jest poddawane procedurze redukcji patogenów, dzielone na dawki wielkości 100-200 ml i zamrażane. 

W zależności od zawartości w osoczu przeciwciał neutralizujących wirusa, chorym na Covid-19 przetacza się 200-400 ml osocza.

Daj przyQuad, nie niszcz lasu

Taki napis zdobi kombinezon najbardziej znanego polskiego quadowca. Rafał Sonik już od 2010 promuje taką akcję. Wzywa w ten sposób qudowców i crossowców niszczących lasy do poszanowania przyrody i dbania o ekologię.

Patrząc na nasze lasy i to co się w nich dzieje odnosimy wrażenie że to głos wołającego na pustyni. Za nic mają apele i prośby, jeżdżą niszczą dewastują i niestety coraz częściej atakują ludzi, którzy zwracają im uwagę.

Oczywiście dużą niesprawiedliwością byłoby stwierdzenie, iż wszyscy kierowcy „wszędołazów” to wandale. W Polsce są także quadowcy, którzy przyrody nie chcą niszczyć i przestrzegają przepisów. „Quadowcy sprzątają lasy, patrolują szlaki, ulice, chronią ludzi na plażach, ratują w górach” wylicza w wywiadzie dla portalu wCzestochowie.pl Rafał Sonik, szef Polskiego Stowarzyszenia Czterokołowców ATV Polska. Jego postawa i sukcesy sportowe mają silne oddziaływanie na miłośników tego sportu, dlatego na swoim biało-czerwonym kombinezonie podczas rajdu Dakar 2010 w Argentynie umieścił hasło „DAJ PRZYQUAD! NIE NISZCZ LASU!”. Jak powiedział, slogan ma na celu na celu uświadamianie miłośników czterokołowców, że można jeździć quadami w sposób legalny, po specjalnych torach, nie niszcząc przy tym środowiska.

daj przyquad

W tamtym roku opublikowaliśmy dramatyczny opis matki, która będąc z dziećmi na spacerze w skolwińskim lesie, została zaatakowana przez grupę motocyklistów. Osaczona w kręgu jeżdżących z rykiem silników i kurzących kołami na piaszczystej leśnej ścieżce motorów. Zwymyślana przy tym od najgorszych, kobieta do dziś boi się wejść do lasu. Gdy słyszy przejeżdżający pod oknami motor boi się, że przyjechali coś jej zrobić. Poniżej publikujemy fragment listu jaki przysłała do nas krótko przed pandemią.

“Słuchałam audycji w Radio Szczecin “Czas Reakcji” z pańskim udziałem i jak pan bronił mojej osoby. Przykro mi było jak prowadzący audycję bagatelizował i nie dowierzał w to co zrobili mi i dzieciom. Najstarsza córka przez dwa miesiące nie chciała wychodzić z domu, nawet z nami do ogródka nie udawało się jej wyciągnąć. Życzę temu redaktorowi by przeżył taką historię, może wtedy dopiero pojmie co się wtedy wydarzyło. To że nas nie rozjechano, nie uszkodzono naszych ciał, że nikt nie zginął, nie oznacza, że nie odnieśliśmy urazów. Wiemy że media karmią się tylko śmiercią i jak “nie ma trupa nie ma newsa” – jak mawiał jeden z politykujących dziennikarzy. Ale urazy psychiczne i lęki mogą towarzyszyć do końca życia. Od pół roku z córką jesteśmy pod stałą kontrolą lekarzy klinicznych. Niestety w innym mieście, gdyż gdy udaliśmy się do kliniki w Szczecinie okazało się, że akurat jeden z lekarzy podjechał motorem pod szpital i już córka nie chciała mieć nic wspólnego z tym szpitalem. Pani policjantka w audycji powiedziała by się do nich zgłosić, że pomogą. Że oni żadnego zgłoszenia nie dostali. Niestety, nie jest to prawdą. Dzwoniłam na 112, ale po tym jak nas potraktowano gdy zgłaszaliśmy zdarzenie przez telefon, nie mamy zaufania do Policji. Przyjmujący już w trakcie przyjmowania zgłoszenia sugerował że sobie coś ubzdurałam i niepotrzebnie zajmuję czas. Rozłączyłam się, nie ma sensu zgłaszać czegokolwiek, jak ktoś z ofiary robi przestępcę. Tam też różni ludzie pracują, i różnie się zachowują. Niektórzy też są w klubach motocyklowych i nie jestem przekonana czy będą obiektywni. Przepraszam, ale tak to widzę i na dzień dzisiejszy jeszcze za bardzo się boję. Dziękuję jeszcze raz, za to, że nas wtedy nie “olaliście”. Panu Maciejowi za wszystkie rozmowy i propozycje pomocy jakie nam podsyłał. Był pierwszą osobą i długo jedyną, która przejęła się nami i tym co w lasach się wyprawia”.

Ten list przyszedł do naszej redakcji w połowie marca. Jak widać rodzina w dalszym ciągu ma problem i pewnie nie prędko wszystko wróci do normy. Ale życzymy by wszystko zakończyło się pozytywnie a najważniejsze by dzieciaczki z tego wyszły.

“Mam nadzieję, że już dochodzimy do stanu zerowego, tzn. jeszcze nie ma wśród użytkowników quadów i motocrossów świadomości zniszczeń jakie dokonują, ale już nie jest tak strasznie” – w jednym z wywiadów powiedział Rafał Sonik mistrz świata na quadzie.

tak wyglądało miejsce przy jednym z palenisk pozostawione w lesie między Policami/Przęsocinem/Skolwinem

Obserwacje co dzieje się w lasach, wsłuchują to co mówią leśnicy jak i wykazują kontrole organizowane w lasach, daleko jeszcze do tego o czym mówił Rafał Sonik. Może gdzieś w okolicy w której nasz mistrz trenuje i bywa to faktycznie wygląda lepiej, ale u nas jest dokładnie odwrotnie. Media coraz częściej piszą o atakach na mieszkańców, turystów i gospodarzy, którym niszczą uprawy. Nie dawno media w Polsce obiegł materiał w którym rolnik zaatakował w obronie swojego dobytku byłego już reprezentanta naszego kraju. Na szczęście władze sportowe zareagowały jak należy i ufamy, że każde takie zachowania również rozjeżdżanie lasów będą równie skutecznie piętnowane i surowo karane.

Niszczone są nie tylko lasy ale i uprawy na polach. “Z roku na rok szkód wyrządzonych przez terenówki, samochody, motory i quady – bo wszystko już na polu widzieliśmy, jest coraz więcej. Nawet paralotniarz raz nam wylądował i samochód, który po niego przyjechał, wyrządził nieporównywalnie więcej szkód w uprawach niż jakby wszystko załadował na ten wózek w którym siedział. Wystarczyłoby by wypchnął go na drogę, która była naprawdę nie daleko, co powinien z góry widzieć” – mówił nam jeden z gospodarzy. Ale ten przynajmniej się zachował, przeprosił i wyraził chęć naprawienia szkód. Było to tak dziwne, w stosunku do tego z czym na co dzień się spotykamy, że przyjęliśmy przeprosiny, i pomogliśmy mu jeszcze pole opuścić.

Korespondencja w sprawie rajdów po lasach z roku na rok jest coraz częstsza i liczniejsza. Zarówno mieszkańcy Skolwina jak i okolic (Police a zwłaszcza sąsiadujące z nami osiedle Mścięcino, Stołczyn, Bukowo a nawet z Pilchowa, Siedlic i Leśna Górnego piszą do nas mieszkańcy) wskazuje na to, że pomimo akcji służb jest coraz gorzej.

Filmik (dostępny na profilu społecznościowym skolwin.info) pokazuje grupę quadowców i motocyklistów, którzy regularnie w dni wolne od pracy “orają” nasze lasy. Następnie “piknikują”  przy ognisku co widać na zdjęciach. Jedno z nich pokazuje dziką wycinkę drzew także w w/w lesie. Kilka miesięcy temu odpowiednie służby pokazały się parę razy w lesie, co skutkowało krótkotrwałą ciszą i względnym porządkiem w lesie. Problem z quadowcami wrócił ze zdwojoną siłą bo chyba nadrabiają zaległości co widać na leśnych ścieżkach. 

” Takie akcje powinny mieć też charakter kaskadowy jak pomiary prędkości – pisze czytelnik z Leśna Górnego – robią akcję w Policach, po zakończeniu powinni przenieść się do Trzebieży albo Pilchowa i stamtąd wrócić ponownie w ten sam las. Albo Police-Warszewo-Skolwin-Pichowo i tak byłaby szansa na większe wyłapywanie tego towarzystwa no i najważniejsze pojazdy powinni zabezpieczyć na poczet kar i do czasu wpłynięcia pieniędzy na konto powinny stać na policyjnym parkingu, oczywiście na koszt tych dzikusów niszczących lasy”

Kary za łamanie zakazów dotyczących poruszania się niektórych pojazdów mechanicznych, takich jak quady, motory typu cross, czy samochody terenowe, poza wyznaczonymi do tego celu drogami, powinny zostać zaostrzone. Takie zaostrzenie jest możliwe, jednak wymaga inicjatywy ze strony parlamentu i rządu – uważa organizacja ekologiczna WWF Polska.

Często sami kierowcy quadów odcinają się od wandali, którzy niszczą przyrodę i przyznają, że winę za zły wizerunek w dużym stopniu ponoszą sami użytkownicy. – W Polsce mamy w tej kwestii „dziki zachód”. Brakuje torów, ale niestety, często brakuje też oleju w głowach właścicieli quadów. Ten piękny sport uprawiać można w taki sposób, by nikomu nie przeszkadzać – powiedział serwisowi Trójamiasto.pl Maciej Szulwach z Kolibki Adventure Park.

„Sam jako użytkownik quada nie rozumiem osób, które jeżdżą po czyichś polach albo straszą ludzi przejeżdżając koło nich na pełnym gazie. Za tych wszystkich „baranów” mogę jedynie przeprosić i zapewnić że nie wszyscy się tak zachowują. Zresztą w każdej rodzinie mogą zdarzyć się czarne owce” – czytamy na jednym z forów internetowych.

Również rowerzyści jeżdżący i trenujący w lesie do zawodów narzekają, że ich trasy, które sobie oczyszczają i szykują “są notorycznie niszczone przez tych… Przepraszam za słownictwo ale emocje biorą górę. Dzisiaj 20 raz w tym tygodniu naprawialiśmy trasę i kładki najazdowe jakie mieliśmy zrobione. Rano człowiek szykuje trasę i zdarza się że nawet nie zdążymy po trasie przejechać bo już jakiś … rozjedzie wszystko quadem”

nagrywałem filmik z “libacją” jaką sobie urządzili w Parku Leśnym Mścięcino przy ognisku. Popili wódeczki i browarków, poraczyli się whysk-aczami, pohałasowali przez dwie godziny i żarzące się palenisko pozostawili i odjechali. Poszedłem je zgasić, gdy jeden z nich wrócił bo coś zgubił. Niestety widział mnie (zobaczył jak zasypywałem palenisko piachem) i zagroził, że jak gdzieś zobaczy zdjęcia to mnie znajdzie. Pamięta kur.. jak wyglądasz krzyknął na odchodne zresztą miał kamerkę na kasku więc nie ryzykuję ze zdjęciami i filmem. Ale to stałe miejsce. Praktycznie co weekend tak imprezują. Jak są kontrole to chyba informatorów mają w polickiej policji bo unikają tego lasu, jak tylko akcja się skończy zaraz pojawiają się oni. Tak jakby to oni Policję pilnowali nie odwrotnie

Niestety to częste sytuacje i mamy świadomość, że to środowisko jest coraz bardziej agresywne. Szaleńcze jazdy quadami, motorami a nierzadko i terenówki się pojawiają. Zdarza się, że podczas próby zatrzymania próbują nas rozjechać by uciec i nie dać się złapać. Nierzadko musimy ratować się odskakując przed pojazdami. Nigdy nie wiemy na jakich trafimy. Są też tacy, którzy bezczelnie po zatrzymaniu pytają ile dzisiaj bilecik wstępu? 500 to miesięczny poproszę… Na pewno trzeba coś poprawić w systemie kar, każde kolejne zatrzymanie w lesie powinno mieć coraz surowsze konsekwencje i nie tylko mandatowe. Z przepadkiem mienia włącznie.

Na pewno potrzeba częstszych kontroli, więcej Strażników leśnych zwłaszcza w okolicach miast, specjalne patrole Policji i Straży Miejskiej na Quadach i motocyklach.

Przecież wiadomo że radiowozem po lesie nie pojedzie za quadem czy motorem. Zresztą niektóre radiowozy to tylko po dobrych drogach mogą jeździć. Potrafią się rozsypać jadąc ze Szczecina do Polic przez Skolwin bo nawierzchnia zwłaszcza na w Policach jest gorsza niż niektóre leśne drogi – mówi w rozmowie z nami mieszkaniec Mścięcina

Mieszkańcy ulicy Pancernej, Łużyckiej, a nawet Głębokiej i Ornej mówią że motory terenowe to codzienność w lesie i na polach, zwłaszcza wieczorami i wczesną nocą ryczą swymi maszynami. A weekendy? praktyczne całe dni jak jest cicho to później słyszymy, że była akcja Cross 19 czy 20, a tak to szaleją jak opętani…

Czas najwyższy by również zakupy dla komend Policji (szczególnie tych, które mają obszary leśne w swoim rewirze), jak i Straży Miejskiej rozszerzyć o zakup quadów i motorów terenowych. Służby by były efektywne w pościgu przestępców muszą mieć czym gonić bandytów. Apelujemy również do Lasów Państwowych i ministra by zwiększył ilość Strażników Leśnych przy miastach a i Lasy Komunalne Szczecina też mogłyby zatrudniać takich Strażników, gdyż obszar lasów w naszym mieście jest znaczny. Dla tych co nie wiedzą Las od Skolwina po Police i Przęsocin to teren naszego osiedla i Lasów Miejskich miasta Szczecina – Pak Leśny Mścięcino – to tak dla wyjaśnienia. Ci którym zdarzyło się mieć stłuczkę na drodze w lesie między Przęsocinem a Policami już zdążyli się przekonać, że Policja z Polic sprawą się nie zajmie i trzeba czekać na przyjazd Policji ze Szczecina.

Czy jest wyjście z sytuacji? Jest miasto Szczecin podpisało umowę z Klubem Motorowym Szczecin na budowę toru MotoCrossowego i taki powsta w Kluczu. U zbiegu A6 i S3 powstaje MX PARK KLUCZ na którym miłośnicy sportów motorowych mogą sobie używać. Nie ma już tłumaczenia, że nie ma gdzie bo już jest gdzie i można tam sobie poszaleć a nie niszczyć lasy atakować spacerujących po lesie mieszkańców i turystów.