Skolwin czy Szczecin?

Takim tematem było okraszone jedno ze spotkań w ramach kawiarenki obywatelskiej, jakie odbywają się w “Maglu”. Pytanie niestety nie jest bezzasadne. Zarówno mieszkańcy, którzy codziennie piszą do redakcji by zająć się jakimś tematem, bo miasto pomimo ich pism i zgłoszeń kompletnie nic nie robi. Rada Osiedla również co jakiś czas musi interweniować w sprawach tak prozaicznych jak opróżnianie koszy na śmieci, bo się okazuje, że urzędnicy miejscy nie potrafią dopilnować tych spraw jak należy. W “erze covidowej” jak już złośliwie określa się to co teraz dzieje się na świecie, Urząd Miasta zamknął się na mieszkańców. Tylko wybrańcy mogą się dostać do urzędu, ale też wątpliwie czy załatwi sprawę. A gdzie dialog społeczny, który przechwala się prezydent? Wiemy już że dialog jest tylko z wybrańcami, rozmawia tylko z tymi, którzy go uwielbiają. W czasach gdy sesje odbywały się normalnie nie w internecie, prezydent taki był otwarty na dialog, że po urzędzie przemieszczał się w towarzystwie ochroniarzy, którzy skutecznie izolowali go od mieszkańców. To jest właśnie dialog prezydenta. Dialog społeczny w wersji urzędniczej? przerobiliśmy gdy walczyliśmy z planowaną kolejną toksyczną inwestycją na Skolwinie. Ogłoszenie o konsultacjach społecznych umieszczono na słupie ogrodzenia zarośniętym chwastami i w miejscu gdzie po opadach tworzy się ogromna kałuża, uniemożliwiająca jakiekolwiek zbliżenie się do tego słupa. Tak urząd jest zainteresowany dialogiem społecznym i tak zainteresowane są nim władze.

Mielenie głosów SBO i wprowadzenie haraczu dla kierowców po konsultacji propozycji z 0,06% mieszkańców miasta dopełnia czary goryczy.

Teraz w podobnym stylu Urząd Miasta przeprowadza konsultacje społeczne na temat hałasu w mieście, a przyczynkiem do dyskusji ma być paradokument:

Program ochrony środowiska przed hałasem
dla miasta Szczecin na lata 2020–2025
wersja: konsultacje społeczne

Tenże paradokument został wypuszczony przez firmę EKKOM Sp. z o.o. i choć sztab naukowców wymieniony w tymże paradokumencie stwarza pozory poważnego dokumentu, mamy doczynienia z identyczną farsą na temat dokumentow, jaką już przerabialiśmy, gdy MOWI chciało budować na Skolwinie swój toksyczny zakład. Wtedy miasto po naciskach społecznych, Rad Osiedli całej Dzielnicy Północ, medialnego szumu i wystąpieniu mieszkańców na sesji Rady Miasta ugięło się w końcu (pomimo wyraźnej niechęci prezydenta miasta) i oddało ów paradokument do analizy przez wykwalifikowaną firmę zewnętrzną. Ta wykazała taką ilość błędów zarówno merytorycznych jak technologicznych, że jedynym określeniem dla niego mogłoby być “bajka na temat zakładu…” Podobnie można określić to co rozesłano do wewnątrz urzędowej opinii. Rady Osiedli (które po za wydziałami UM są adresatami tegoż) są jednostkami pomocniczymi Urzędu Miasta więc tak jakby kolejnymi wydziałami UM. Konsultowanie we własnym urzędniczym gronie jest kuriozum konsultacji społecznych.

Postanowiliśmy przyjrzeć się tym planom, które datowane są na lata 2020/2025, choć zgodnie z ustawą do dnia 30 czerwca 2022 r., a następnie co 5 lat (…) Prezydent miasta o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy sporządza strategiczne mapy hałasu i przekazuje je Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska oraz właściwemu marszałkowi województwa. Tak więc po co data 2025? Skoro zgodnie z ustawą będzie konieczna nowa w 2022 roku?

Ale żeby nie było iż krytykujemy dla krytykowania postanowiliśmy przyjrzeć się dokumentowi na podstawie przykładu Osiedla Skolwin. No i cóż okazało się to niemożliwe. Dlaczego? Gdyż po prostu nie ujęto go w tym dokumencie. Analogiczna sytuacja miała miejsce w dokumencie z 2014 roku. To osiedle jest ewidentnie wykluczane z debaty publicznej ale i nawet jak widać z istotnych dla życia dokumentacji. Co prawda pojawiają się dwa odniesienia a mianowicie jest mowa o poprawie hałasu w firmie Milex – tylko nie wiadomo skąd i do czego to przypiąć, bo żadnych danych nie ma. Ponadto mówi się o pomiarach na ulicy Ornej, która w większości przebiega przez Stołczyn a nie Skolwin, a na Skolwinie przy tej ulicy są ogródki działkowe i maszt GSM. Jak możemy wyczytać z dokumentu „w dokumencie nie uwzględniono ukształtowania terenu i wszystkie drogi przyjęto jako poziom 0” podczas gdy np. Orna znajduje się na Skarpie Nadodrzańskiej i znajduje się 52m na źródłami hałasu takimi jak linia kolejowa, ulica Stołczyńska, Teleyard czy Alfa Terminal, nie wspominając już o terenach przemysłowych byłej papierni . W dokumencie też nie wspomina się słowem o wniesionych skargach na hałas którego źródłem jest firma Apis. Tego typu błędy popełniono praktycznie dookoła Szczecina na wszystkich obrzeżnych osiedlach. Skupiono się praktycznie na ścisłym centrum.  Ilość błędów sprawia, że można go rozpatrywać jedynie jako bajkę/legendę/mit urzędniczy. Poziom rzetelności i wiarygodności dokumentu jest zerowy. Jeżeli zostanie przyjęty przez radnych będzie to świadczyć o tym, że kompletnie nie zależy im na mieszkańcach. Nie zależy im też na mieście. Ten projekt powinien zostać odrzucony w całości, a firma powinna wykonać niezbędne i rzetelne badania i sporządzić nowy wiarygodny dokument, który skonsultowany zostanie z mieszkańcami!!!  a nie wrogo do mieszkańców nastawionymi, zamykającymi się przed nimi urzędnikami.

Czy to jest możliwe? Owszem, wystarczą chęci do „dialogu społecznego”

Stanowisko w sprawie dokumentu zajęła również Rada Osiedla.

Jak oszukano Stołczyn.

Stowarzyszenia Stołczyn po sąsiedzku i Stowarzyszenie Przyjaciół Stołczyna FORUM organizacje działające po sąsiedzku na Stołczynie apelują do przewodniczącej Rady Miasta Renaty Łażewskiej o to by nie wprowadzono i nie głosowano uchwały, która w konsekwencji doprowadzi do zamknięcia filii Miejskie Biblioteki Publicznej nr.46 mieszczącej się w kamienicy przy ul.Nad Odrą 24.

Przypomnijmy w styczniu 2018 wybuchł na poddaszu tej kamienicy pożar. Wskutek niewłaściwego (w praktyce żadnego) zabezpieczenia budynku po pożarze wody opadowe przesiąkły do pomieszczeń biblioteki i trzeba było ją ewakuować. Przedstawiciele miasta wielokrotnie obiecali mieszkańcom, że biblioteka zostanie po remoncie kamienicy przywrócona na swoje miejsce. W międzyczasie było rozważanych kilka opcji lokalowych przejściowego usytuowania biblioteki. Ostatecznie ulokowano ją w całkowicie nowym pomieszczeniu na nowym osiedlu TBS na górnym Stołczynie na ul. Romana (nowe osiedle przy Szosie Polskiej). Od samego początku lokalizacja ta nie podobała się Stowarzyszeniom ze Stołczyna, obawiały się że właśnie tak miasto będzie chciało wyprowadzić bibliotekę z dolnego Skolwina. Teraz te obawy mogą się ziścić za sprawą przewidzianego na najbliższą sesję głosowania uchwały która fizycznie przenosi filię Biblioteki na ul. Romana. Biblioteka przy ul. Nad Odrą spełniała nie tylko rolę biblioteki ale i ośrodka kultury integrującego środowisko lokalne. My na Skolwinie mamy Dom Kultury Klub Skolwin na Stołczynie takiego ośrodka nie ma a taką właśnie rolę pełniła tam biblioteka.

Zlokalizowanie/przeniesienie jej na nowe osiedle od samego początku w rozmowach pomiędzy dziennikarzami odnajdywane było jako chytry plan włodarzy miasta, by zamiast otworzyć nową placówkę na osiedlu Bukowo upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Na pograniczu dwóch osiedli Bukowa i Stołczyna zlokalizowano w nowym budownictwie bibliotekę. Tylko że tu ani wilk syty ani owca cała. Mało tego takie postępowanie włodarzy miasta jeszcze bardziej rozsierdziło mieszkańców.

Przypomnieć tu należy że kilkadziesiąt już lat temu zamknięto biblioteki Na Szosie Polskiej, Obotryckiej i Willowej. Kolejne lata przynosiły tylko likwidacje kolejnych bibliotek. Od wojny nie wybudowano w Szczecinie żadnej nowej Bilioteki. Rozbudowano jedynie Książnicę Pomorską. A z 51 filii MBP (miejska Biblioteka Publiczna) pozostało już tylko 31 działających filii. Tylko jedna filia otwarta jest w soboty, mało która również działa pięć dni w tygodniu. Dodatkowo zamykane są biblioteki na przerwy urlopowe. W czasach kiedy miasto powinno dokładać starań by wzrastało czytelnictwo, a biblioteki były właśnie takimi centrami kultury, gdzie rodzina może przyjść do biblioteki usiąść przy stoliku z kawą i przeczytać prasę a może wysłuchać fajnej prelekcji czy choćby pogadać o tym o nowego w kulturze, dzieci w tym czasie w małej krainie książek mogłyby odtwarzać to co w ich ulubionych książkach się dzieje. Spędzić czas na baśniowej zabawie czy legendarnych grach. Niestety ciągle brakuje nowoczesnego myślenia o biliotekach. Zamiast rozwoju mamy tylko zwijanie kultury i zamykanie bibliotek. A potem lament, bo tylko 39% polaków przeczytało chociaż jedną książkę. Są tacy co twierdzą, że jakby zabroniono w badaniu używać podręcznika jako książki to jeszcze gorszy wynik byśmy mieli.

filia przy ul. Nad Odrą

Ktoś powie przecież właśnie na nowym osiedlu otworzono nową bibliotekę. Otóż nie szanowni państwo. Lokal zajmowany przez bibliotekę nie był planowany ani tym bardziej budowany pod bibliotekę. Przez to, że mieszkańcy Stołczyna dopominali się o remont i otwarcie biblioteki szybko wciśnięto tam bibliotekę zwłaszcza, że nie ma zainteresowania lokalami na wynajem jakie tam się znajdują. Kultura nie może być zapchaj dziurą i ratowaniem czyjegoś portfela. Nie można też odtrąbić wielkiego wydarzenia jakim rzekomo miałoby być otwarcie biblioteki w TBSach, podczas gdy w rzeczywistości oznacza to likwidację biblioteki w jej macierzystym miejscu.

Mamy nadzieję, że apel skierowany do przewodniczącej Rady Miasta, z zawodu nauczycielki, przyniesie pozytywny skutek.

Mieszkańcy Stołczyna wskazują na jeszcze jedno ukryte dno sprawy. Miasto podobnie jak było z filią na ul. Szosa Polska nie ma ochoty remontować budynku w którym znajduje się biblioteka, dlatego przenieśli bibliotekę tak daleko, gdzie już społeczność która tam się gromadziła nie dotrze. W ten sposób można zlikwidować w ogóle biblioteki w mieście. Czy o to chodzi włodarzom miasta?

Skolwin w czasach koronawirusa

Stało się mamy wprowadzony stan zagrożenia epidemicznego, co pozwala nakładać ograniczenia pomocne w przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Na początek Polska:

Co się zmieni:

  • przywrócono kontrole graniczne na wszystkich granicach Od niedzieli 15 marca zamykamy na 10 dni granice naszego kraju dla cudzoziemców. Wszyscy polscy obywatele znajdujący się teraz poza granicami – mogą wracać do Polski. Będą poddani obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie domowej. Zawieszamy międzynarodowe pasażerskie połączenia lotnicze i kolejowe, ale transport cargo działa. Granice pozostają otwarte dla przepływu towarów – poinformował Mateusz Morawiecki. Rząd polski nie kryje, że zamierza „w maksymalnym stopniu ograniczyć przepływ ludzi, gdyż to zapobiegnie szybkiemu rozprzestrzenianiu się wirusa”. Jak mówił premier: „nie chcemy, aby koronawirus napływał do nas znowu dużymi falami”. Wszystkie międzynarodowe pasażerskie połączenia lotnicze i kolejowe zostaną zawieszone. To skutek czasowego zamknięcia granic dla cudzoziemców. Obostrzenia te nie dotyczą: małżonków i dzieci obywateli polskich, posiadaczy Kart Polaka oraz osób posiadających prawo stałego lub czasowego pobytu na terenie RP lub pozwolenie na pracę.

Mateusz Morawiecki zaprzeczył, jakoby planowano zamykanie miast i ulic. Zaznaczył, że nie ma potrzeby, aby w tym momencie otaczać kordonem sanitarnym żadnej miejscowości.

  • Od soboty ograniczamy działalność galerii handlowych. Czynne jednak pozostaną w nich sklepy spożywcze, apteki, pralnie czy drogerie. Zdecydowaliśmy o tymczasowym działaniu innych sklepów w galeriach handlowych – mówił premier Mateusz Morawiecki. – Podjęliśmy jeszcze decyzję o zawieszeniu działalności wszystkich restauracji, pubów, barów, klubów, kasyn i innych miejsc rozrywki – dodał.Inaczej działać będą teraz restauracje, kawiarnie i bary. Nie będą w nich mogli przebywać klienci. Placówki te jednak mogą dostarczać jedzenie na wynos lub z dowozem. Wszystkie sklepy oferujące sprzedaż ubrań, biżuterii, kosmetyków, narzędzi i wszelkich innych towarów pozostają otwarte. O ile oczywiście nie działają w galeriach handlowych.

Rząd zdecydował także o wprowadzenie „zakazu zgromadzeń powyżej 50 osób, o charakterze publicznym, państwowym i religijnym”. KEP również rozesłała tekie rekomendacje do diecezji . Obostrzenia dotyczą spotkań w budynkach, jak i na świeżym powietrzu. Zamknięto także siłownie, baseny, kluby taneczne, kluby fitness, muzea, biblioteki, kina.

Mateusz Morawiecki zapowiedział także „bezwzględną wojnę epidemii fake newsów i dezinformacji, która może przyspieszyć rozwój właściwej epidemii”. 

A teraz Skolwin.

Wczoraj wieczorem ok.19.00 w tzw. hotelu przy Stołczyńskiej czy też HDK interweniował Policja i Pogotowie. Do redakcji zaczęły napływać maile z informacjami że niby korona inne że ktoś kogoś zamordował itd. Fantazję po prostu mamy ogromną.

Dlatego dementujemy. Jak poinformowała Policja była to próba samobójcza. I nic innego. Nie doszły samobójca został odwieziony do szpitala na obserwację.

Przy okazji tej rozmowy poproszon nas o przekazanie kilku informacji:

  1. Po przyjściu z dworu do domu natychmiast idziemy myć ręce i twarz. Dopiero potemmożemy się rozebrać się z kurtki.
  2. wszyscy mieszkańcy w bloku obowiązkowo muszą przstrzegać reżimu sanitarnego. Wszyscy musimy zadbać o swoje otoczenie. Częściej sprzątajmy klatki schodowe, najlepiej środkami dezynfekującymi. Wycierajmy płynem dezynfekującym klamki na klatce schodowej i wejściowe do bloku. Czym częściej tym lepiej.
  3. Nie odwiedzamy osób starszych. Dzieci i młodzież bardzo często jest nosicielami wirusa, nie mając objaów. Nieświadomie roznoszą bakterię i może dojść do nieszczęścia. Ograniczmy się w tym czasie do ewentualnego robienia im zakupów i zostawiajmy je na wycieraczę pod drzwiami. Zadzwońmy i odsuńmy się na bezpieczną odległość i obserwujmy czy napewno podejmą zakupy.
  4. Nie panikujmy i nie rozsiewajmy nie potwierdzonych informacji.
  5. Jeżeli widzimy, że gdzieś gromadzi się młodzież czy grupy dorosłych, informujmy służby 986 i 112. Dla zdrowia własnego ale i naszych rodzin, przyjaciół z którym często się spotykamy, w troski o nich w najbliższym czasie (co najmniej 14 dni)

W Szczecinie Szpital na Arkońskiej jest szpitalem dedykowanym zakaźnym “na koronawirusa”. Wszyscy pacjenci którzy tam byli są przejmowani przez szpital Pomorzany. Dalsze informacje wkrótce. Pamiętajcie dbajcie o siebie o rodziy ale i o sąsiadów, którzy być może nie mają tu rodziny. Starsi i schorowani, którzy nie mają opieki potrzebują wsparcia. Zaopiekujcie się nimi i zatroszczie o zakupuy dla nich.

CZY MUSI DOJŚĆ DO TRAGEDII

O małolatach biegających po rujnowanych budynkach papierni pisaliśmy już nie raz. Ale w sobotę zadzwonił do redakcji zbulwersowany mieszkaniec Skolwina i poprosił o pomoc. „Dzwoniłem na 112 i na 986 i nie sposób się połączyć z żadnym z numerów. Wszędzie sekretarka. Na 986 przez 45minut byłem 2 oczekujący w kolejce w końcu odpuściłem. A wiem że redakcja ma kontakt z dzielnicowym, może wam będzie szybciej. Przechodziłem z psem koło torów i widziałem jak grupa dzieciaków przełazi przez tory. Następnie przez dziurę w bramie kolejowej wchodzą na teren dawnej papierni. Do małolatów, dawnej gimbazy łażącej po tym budynku i skaczącej z dachów człowiek już zdążył się przyzwyczaić. Każdy na Skolwinie wie, że to miejsce schadzek małolatów, tych ciekawskich, jak i tych łobuzujących z alkoholem czy gorszymi używkami. Tydzień temu dwie parki szły i się panienki przechwalały, która lepiej robi chłopakowi i żądały oceny (od tych łebasów z którymi szły) która w tym lepsza. Z tym że służby w d… to mają, to norma. Chociaż ostatnio zdażyło się tam radiowóz słyszeć. Ale przed godziną dzieciaki z VI klasy prowadziły ze sobą jeszcze mniejsze, góra III klasa. Czy naprawdę ktoś musi zginąć żeby odpowiednie służby, czy Rada Osiedla, albo radni miejscy się tym zajęli? A może Rada Rodziców? Czy dopiero jak któreś spadnie i kark skręci, albo jeszcze coś gorszego się wydarzy, to wtedy dopiero ktoś coś z tym zrobi? Pamięta pan jak było z tymi co utonęli w basenie ppoż. Wtedy przez kilka dni potrafiły się media sprawą zainteresować, bo trup był. Ale żeby zainteresować się sprawą prewencyjnie, by do tragedii nie doszło to nie ma komu.

Na tak postawioną sprawę nie mogłem być obojętny. Zadzwoniłem do dzielnicowego, zgłosił się dyżurny. Najpierw z pretensjami wyskoczył, że już tłumaczył wczoraj i tydzień temu, że nie do nich należy dzwonić tylko na 112. Po kilku wyjaśnieniach, że nie ze mną rozmawiał, i skoro ludzie do nich dzwonią a nie na 112, to widocznie jest tam jakiś problem. Przyjął łaskawie zgłoszenie i kazał następnym razem dzwonić na 112. Po kilku minutach Stołczyńską na sygnale przejechał radiowóz. Mieliśmy  nadzieję, że za chwilę pojawią się pod budynkiem w którym grasowały małolaty. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Po chwili małolactwo ponownie urzędowało na obiekcie.

Po kwadransie od przejazdu radiowozu, czytelnik mocno zdenerwowany sytuacją zadzwonił ponownie. „Widziałeś człowieku co te policjanty nawyrabiały?  Przejechały się radiowozem na sygnale i myśleli że kogoś przestraszą. Tylko idiota mógł tak pomyśleć a nie Policjant. Zamiast zostawić jeden zespół przy torach a drugi wysłać na papiernię, to oni sobie wycieczki na sygnałach urządzają. Zrób pan coś bo się naprawdę tragedia wydarzy. Jak nie na obiekcie to niedaj Boże na torach. No zróbcie coś”

Po kilku minutach jeszcze dwa podobne alrmujące telefony otrzymałem. Poprosiłem sąsiada i wybraliśmy się na teren papierni samochodem. Gdy nas zobaczyli to jedna ekipa tych mniejszych uciekła, druga zaś zaszyła się głębiej w budynku. Na zewnątrz na pożarcie zostało dwóch odważniejszych, którzy twierdzili, że przyszli dzieciaki pogonić. Po krótkiej rozmowie obiecali więcej nie przychodzić (jakoś im nie uwierzyliśmy, ale szansę dać trzeba). Opuściliśmy teren obiektu i pojechaliśmy na przystanek Celulozowa (kier.Gocław), na którym na autobus oczekiwała grupa dzieciaków. Odrazu rozpoznaliśmy uciekinierów z papierni. Małolaty ze Stołczyna, dwoje starszych 6-7 klasa i 4 dzieciaków 3-4klasa. Obok 4 starszych. Takie małolactwo tam buszuje. Te również zarzekały się że nie przyjadą już więcej.

Niestety ani właścicielowi terenu, ani służbom odpowiedzialnym nie zależy na tym by do tragedii nie doszło. Wszyscy bezpieczeństwo mają za nic. Ciekawe gdzie byli rodzice dzieciaków? Czy wiedzą jak się pociechy zabawiają na „gościnnych występach?” Każdy weekend, czasami i w tygodniu buszują po ruinach grupy małolatów. Chodzą po torach w tą i z powrotem. Policję o niebezpiecznych zabawach dzieciaków informują i pracownicy papierni i mieszkańcy Skolwina, o czym powiedział sam dyżurny KRP. Ale jak widać i słychać nic z tą wiedzą nie robią. Wyłapali by kilka razy towarzystwo, zatrzymali i kazali rodzicom z komendy odebrać, może spokój by się zrobił. A jak nie i dalej tych samych by łapali no to już prawo przewiduje jakieś konsekwencje. Jak kary będą niuchronne i dotkliwe to i rodzice się zdyscyplinują. Czas tolerowania „wypadów na papiernię” już się skończył. Tam już po wizytach złomiarzy nie jest bezpiecznie.

Dziwi tylko, że właściciel nie zabezpiecza należycie terenu, i nie pilnuje obiektu.  Zresztą nie tylko małolaty forsują ogrodzenie. Pracownicy firmy Apis również jak złodzieje przez płot i tereny prywatne chodzą do sklepu a kilku zrobiło sobie taką złodziejską drogę do i z pracy. Również dile od czasu do czasu tu transakcji dokonują. Zaraz się odezwą wielcy obrońcy uciemiężonych, którym na droodze do pracy ktoś tereny prywatne zrobił, tory położył a już ten mur ogrodzeniowy to wyjątkowa bezczelność. A w ogóle jak można takiego delikwenta złodziejem nazywać. Ano niestety tak stanowi prawo. A takie lekceważenie problemu prowadzi później do tragedii.

Może, jakby właściciel terenu drutem kolczastym bramę połatał, płot wyprostował i z góry betonowego ogrodzenia (tak jak Apis) rozciągnął potrójną szykanę z drutu kolczastego, może to by powstrzymało, a już na pewno skomplikowało dostanie się na ten niebezpieczny niszczejący obiekt. Samo ogrodzenie, przez te eskapady, wymaga już wielu poprawek. Mamy nadzieję, że po tym artykule zostaną podjęte działania. Zarówno przez służby (Policja i Straż Miejska) jak i tych co coś mogą mieć do powiedzenia w sprawie tych terenów. W obu szkołach powinny zostać podjęte jakieś dyscyplinujące działania, a i na tym terenie i obiekcie powinni częściej się pojawić patrolujący.  Liczymy również na zainteresowanie radnych osiedlowych i miejskich tym tematem. Może pod ich  delikatnym naciskiem służby, ale i odpowiednie wydziały UM, wymusiłyby na właścicielu terenu naprawę ogrodzenia i lepsze jego zabezpieczenie przed wtargnięciem włamywaczy a zwłaszcza dzieciaków. Liczymy również na zaangażowanie LOG w sprawę by również i oni porozumieli się z właścicielem tego terenu by zabezpieczył i teren i obiekt zanim dojdzie do tragedii. Na pewno nie może powiedzieć że nie wie nic o tym, a takie niedbalstwo i niewłaściwe zabezpieczenie terenu może mieć konsekwencje również dla niego. Po co kusić los…

Skolwińskie kolędowanie

Wczoraj sala teatralna DK Klub Skolwin stała się na chwilę małym Betlejem a to za sprawą Wielkie Skolwińskiego Kolędowania. By tradycji stało się zadość na początku dzieci z naszej SP44 z klasy IV przedstawiły jasełka. A po nich przy wsparciu organisty i muzyków (dwie gitary i akordeon) i mocno zaangażowanym prowadzeniu wodzireja. w którego wcielił się proboszcz parafii ksiądz Artur wszyscy zebrani koledowali w rodzinnej atmosferze. Sala była wypełniona po brzegi więc i spiew był radośniejszy.

Przypomnijmy skąd się wzięło w ogóle kolędowanie w naszej kulturze. Pierwsze wzmianki o obchodach kolędniczych w Polsce pojawiają się w XVI-wiecznych źródłach. Najstarszy tekst, który współcześnie nazwać można kolędowym – „Zdrów bądź, królu anielski” – zapisano w 1424 roku. Średniowieczne kolędy to efekt kaznodziejskiej działalności bernardynów. Pieśń była syntezą kazania, uczono się jej na pamięć, aby ułatwić zapamiętywanie, bernardyni wynaleźli rytm.
Z czasem kolęda zaczęła być postrzegana również jako pieśń religijna, której tematyka związana była z narodzeniem Chrystusa. Mieszczą się tu także apokryfy. Ludowe kolędy apokryficzne podejmują różne tematy i motywy: np. poszukiwanie miejsca na nocleg i jednocześnie narodziny Pana Jezusa; motyw Zwiastowania; ucieczka św. Rodziny do Egiptu itp. Podstawowe cechy ludowej kolędy apokryficznej to: postawienie w centrum świata tekstowego rodziny, a przede wszystkim Matki Bożej i Pana Jezusa; właściwa folklorowi obrazowość i konkretność; obecność znanych w kulturze ludowej elementów symbolicznych: np. biały kamień i bystra woda, zielona lipeńka itp. Są to „ludowe symbole kosmosu, sytuacji przejścia, początku i końca”. Ludowe kolędy apokryficzne mają często charakter baśniowy i cudownościowy. Najwięcej przykładów zdarzeń cudownych odnajdziemy w śpiewanych opowieściach o ucieczce św. Rodziny do Egiptu: tam Maryja z lodu krzesze ogień do ogrzania Pana Jezusa; spotkany chłop w jednym roku zbiera dwukrotnie plony itd., z kolei w wersji przekazanej w stylu pieśni dziadowskiej ciekawym przykładem cudownego zdarzenia jest uzdrowienie z chorób skóry dziecka zbójnika, które Matka Boża kazała wykąpać w wodzie, w której wcześniej kąpała Pana Jezusa.

Istotną grupą kolęd są również pastorałki – dosłownie tłumacząc znaczenie nazwy gatunkowej, należy powiedzieć, że są to utwory o motywach pasterskich. Genetycznie mają one związek z sielanką. Obok kolęd pasterskich rozwijały się także kolędy zakonne – franciszkańskie, karmelitańskie, związane z pielęgnowanym w zakonach żeńskich zwyczajem kołysania figurki Pana Jezusa. W tej adoracyjnej sytuacji śpiewano pieśni o Bożym Narodzeniu. Od drugiej połowy XIX wieku w Polsce powstały kolędy aktualizowane – utwory te wykorzystują semantyzacyjną moc powszechnie znanych melodii kolęd religijnych. W tych tekstach dochodzi do głosu refleksja dotycząca szczególnie ważnych sytuacji społecznych i politycznych. Jest kilka okresów, w których obserwujemy bujny rozwój kolęd aktualizowanych. Są nimi: powstanie styczniowe, I i II wojna światowa oraz początek lat osiemdziesiątych XX wieku. W okresie II wojny światowej na Lubelszczyźnie powstały niezwykle przejmujące kolędy partyzanckie, w których dokonuje się poetyckiego zestawiania sytuacji narodzenia Pana Jezusa z sytuacją życia partyzanta:
Ty leżysz na sianku w twardym żłóbeczku,
a ja sypiać muszę pod choineczką.

Kolędy aktualizowane powstawały także w okresie przemian lat osiemdziesiątych. Jest to spora grupa tekstów upowszechniana w formie śpiewów, a przede wszystkim druków ulotnych.
Kolędy ludowe należą do folkloru religijnego. Najogólniej wyróżnić można w nich cztery typy gatunkowe, różniące się pod względem intencji i funkcji: noworoczne, bożonarodzeniowe, parodystyczne (żartobliwe) oraz aktualizowane.
Na gruncie polskiej kultury ludowej wyraz kolęda obsługiwał kilka znaczeń. W najstarszych słownikach najwcześniejsze potwierdzenie ma znaczenie następujące: „podarunek noworoczny lub wigilijny, bożonarodzeniowy”, z dialektalnym rozszerzeniem i uogólnieniem znaczenia na „dar, podarunek; wiano”.
Inne znaczenia tego wyrazu to:

  • „zadatek” – szczególnie ten, który dawany był na gody, ponieważ na św. Szczepana powszechny był zwyczaj godzenia na służbę parobków;
  • odwiedzanie parafian przez księdza w okresie Bożego Narodzenia;
  • „danina dla księdza” pobierana w okresie Bożego Narodzenia;
  • mieszanina potraw wigilijnych z opłatkiem i chlebem dawana bydłu zazwyczaj na Św. Szczepana, tzw. kolęda dla bydła; później sam specjalny opłatek (innego koloru);
  • kolędowanie czyli obrzędowe składanie życzeń – chodzenie z kolędą;
  • dar dla kolędników;
  • na niektórych obszarach – okres Bożego Narodzenia i Wigilia;
  • w staropolszczyźnie także Nowy Rok;
  • garstka splecionych kłosów ze zboża przynoszona przez gospodarza w dniu Wigilii (w innych regionach był to cały snopek zwany Królem);
  • już w XVI wieku także – pieśń o tematyce świeckiej z prośbą o dary.

Znaczenie najbardziej znane współcześnie: „pieśń religijna z okazji Bożego Narodzenia” – utrwaliło się stosunkowo późno, bo dopiero w XVIII i XIX wieku. W staropolszczyźnie tego typu kolędy opowiadające o Bożym Narodzeniu, oparte na wzorach łacińskich i europejskich, nazywano rotułami, symfoniami, piosnkami, pieśniami nabożnymi, kantykami. Stąd też później powstała nazwa kantyczka dla określenia specjalnego zbioru pieśni kolędowych.
Ze względu na tematykę, poetykę, a przede wszystkim intencjonalność i adresata tekstu, wśród kolęd życzących można wyróżnić trzy podstawowe grupy:

  • Kolędy gospodarskie – koncentrują się na tematyce oraz intencjonalności agrarnej, hodowlanej i wegetacyjnej. Przywoływane w tych tekstach słowo życzące ma sprawić („zabezpieczyć”) dobry urodzaj w polu i znaczący przychówek w oborze. Z kolei znaczenia wegetacyjne kolęd gospodarskich unaoczniają przywoływane symboliczne motywy kosmiczne, jak: słońce, księżyc czy deszcz, co najwyraźniej realizuje formuła kompozycyjna jednej z pieśni z okolic Biłgoraja, znana tam jako kolęda o trzech furmanach.
  • Kolędy panieńskie – stanowią najobszerniejszy repertuar kolęd życzących. Pieśni o charakterze zalotno-miłosnym adresowane są do panien. Ich świat poetycki konstruowany jest poprzez odwołania do symboliki zalotnej, miłosnej, a nawet erotyczno-płodnościowej. Stąd pojawiają się w nich obrazy jabłoni i czerwonego jabłuszka, ruciany wianek, złoty pierścień, w różnej konkretyzacji woda itp.
  • Kolędy kawalerskie – zarówno kolędy panieńskie, jak i kawalerskie mają podobną strukturę i główną intencję. W partii końcowej tekstu eksponowany jest główny dar, kierowany do odpowiedniego adresata. Dla panny jest to oczywiście kawaler, którego winna poślubić „jeszcze w te zapusty”, a dla kawalera takim darem jest dziewczyna.

Dawniej kolędowanie, które kończyło się na Trzech Króli, obejmowało chodzenie z żywymi zwierzętami (najstarsza forma kolędowania), maszkarami, z gwiazdą, szopką, z przebierańcami, a także było organizowane widowisko – np. herody. Jeszcze przed II wojną światową na Lubelszczyźnie znany był zwyczaj chodzenia z koniembykiemjałówkąowcą czy baranem. Zwierzęta zdobiono kolorowymi wstążkami i kwiatami z bibuły. Wydarzeniu towarzyszył śpiew, dialogi i życzenia. Gdy zwierzę napaskudziło w izbie, mówiono, że przyniesie to szczęście. Jeszcze w XVI wieku znany był w Polsce zwyczaj oprowadzania po wsiach żywego tura.
Obecnie kolędowanie trwa nawet do Wielkiego Postu. Duchowni jeżdżą w tym czasie po dworach, wsiach i miastach, błogosławią i „odpytują” czeladź domową i służących z zakresu ich wiedzy o religii. Ksiądz wraz z asystującymi mu osobami wchodzi do domu i wychodzi z niego w towarzystwie śpiewanych pieśni religijnych. Po jego wyjściu dziewczęta starają się jak najszybciej usiąść na stołku na którym siedział ksiądz, gdyż tej, której uda się to jako pierwszej, jeszcze tego roku wyjdzie za mąż. Chłopi w podziękowaniu za kolędę obdarowywali księdza słoniną, serkiem, suszonymi grzybami, orzechami, owocami i drobnymi sumami pieniędzy. W miastach i dworach szlacheckich obdarowywano raczej samymi pieniędzmi.

W polskiej kulturze ludowej od czasów przyjęcia chrześcijaństwa (wcześniej kolęda byłą obrzędem obyczajowym, świeckim, niezależnym od religii), pieśni kolędowe zajmują niezwykle ważne miejsceprzybliżając człowieka do sfery sacrum i powodując zarazem sakralizację pewnych elementów rzeczywistości. Poprzez sacrum można rozumieć to, co boskie, trwałe, niezmienne, powtarzające mit. Sakralizację zaś pojmować można jako proces waloryzacji rzeczy i zdarzeń pod wpływem sacrum. Waloryzacja ta może zachodzić zarówno na poziomie zachowań pozajęzykowych, zwłaszcza zwyczajowych i obrzędowych, jak i zachowań językowych, zgodnie z teorią o współzależności językowego obrazu świata i kultury, w której język ten funkcjonuje.
Współcześnie pojęcie sacrum odnosi się bardziej do sfery postaw człowieka wobec świata, do sposobu przeżywania i interpretowania rzeczywistości niż do transcendencji. Sfera sacrum może się rozszerzać lub zawężać – to, co świeckie, może ulegać sakralizacji, dzięki zastosowaniu określonych rytuałów, zaś to, co sakralne ulec może profanacji.

SBO 2020 – zaufanie które ponownie zdeptano?

Wczoraj o godzinie 12 zastępca prezydenta Szczecina Daniel Wacinkiewicz wraz z p. Magdaleną Błaszczyk z Biura Inicjatyw Obywatelskich po ponad 30 dniach (!!!) od zakończenia głosowania ogłosił wyniki SBO. Jak to wygląda gdzie indziej? W Gdańsku i Kielcach mieszkańcy czekali na to 4 dni, w Toruniu 8 dni, a w Łodzi 17 dni Szczecin pobił wszystkich. Dla bliższego porównania w Policach dwa dni po zamknięciu głosowania znane już były wyniki. Wybory do parlamentu wyniki też już znane były na drugi dzień a tu? System liczy automatycznie. Papierowe głosy? na dzień dobry blisko 2/3 głosów odrzucono i z nieco ponad 1/ 3 nie dali rady przez miesiąc. Każdy niech sobie wnioski sam wyciąga, dla nas zwalanie tego na przerwę świąteczną to słabe tłumaczenie.

Wyniki które były sporym zaskoczeniem, gdyż kuluarowe typy były zupełnie inne. (dla ciekawskich, stawiano na Sedinę, że weźmie wszystko). 30.164 szczecinian przystąpiło do głosowania oddając 141.415 głosów. Nowa formuła i zasady sprawiły, że spadające do tej pory zainteresowanie jak i liczba głosujących na nowo zaczęły rosnąć. Dla porównania SBO 2017 głosowało 34 067 a na SBO 2018 już tylko 21 591. Jak widać mieszkańcy postanowili dać szansę i sprawdzić czy można temu narzędziu zaufać. Już zapowiedź, że Szczecinianie zdecydowanie wybierają projekty sportowo-rekreacyjne dało już do zrozumienia, że Sedina jednak nie wygrała (zajęła 4 miejsce). Po grzecznościowych podziękowaniach przedstawiono wyniki:

PROJEKTY OGÓLNOMIEJSKIE:


1.    SZCZECIN POMAGA ZWIERZAKOM – WYPOSAŻENIE PRZYCHODNI TOZ (13 023 głosów)
2.    BUTELKOMATY DLA SZCZECINA (5 731 głosów)

PROJEKTY W OBSZARACH LOKALNYCH podajemy tylko te z dzielicy Dzielnicy Północ

OBSZAR LOKALNY SKOLWIN, STOŁCZYN, GOLĘCINO-GOCŁAW:
1.    MODERNIZACJA OBIEKTU SPORTOWEGO PRZY UL. NEHRINGA 69 W SZCZECINIE (1 400 głosów)

OBSZAR LOKALNY BUKOWO, WARSZEWO
1.    BOISKO DLA BUKOWA! (3 607 głosów)

OBSZAR LOKALNY ŻELECHOWA:
1.    HOŻA STREFA REKREACYJNO-SPORTOWA (2 718 głosów)

Park Tilebin z 2534 głosami zajął 7 miejsce.

Dziękujemy w tym miejscu wszystkim, którzy się angażowali w ten projekt. Przede wszystkim Arkowi Lisińskiemu za pozytywne nakręcanie i pomimo wielu różnic udało mu się zebrać ekipę dla której wspólne działanie dla dobra dzielnicy jest ważniejsze od własnych sympatii politycznych. To trudna sztuka i duży szacunek za wytrwałość. O naszym Budżetobusie Północy było głośno i na podsumowaniu też go wymieniono. Prezydent podziękował również wszystkim za tak duże zaangażowanie i kreatywność, które przerosło przewidywania urzędników.

Oczywiście ogromne podziękowania należą się wszystkim głosującym.

Gratulacje również dla wszystkich wygranych. Jakby nie patrzeć wszystkie projekty były z myślą o tym by lepiej nam się w mieście żyło. Każdy chciał lepszego czy to dla miasta w całości czy też poprzez osiedlę czy dzielnicę poprawić miejską substancję.


Wszystko w czasie konferencji szło po myśli prowadzących. Same ochy i achy do momentu gdy nagle zabrał głos jeden z zebranych. Zadał pytanie wytrych dopytując o głosowanie papierowe 2506 papierowo z czego aż 1527 unieważniono skąd taka ilość mówiąc kolokwialnie odpadu? Otóż jak wywnioskować można było z tłumaczeń obu stron przeszło 1240 kart (wymsknęło się pani) to karty błędnie wydrukowane i umieszczone na serwerze, które można było pobrać i oddać na nich głosy. Przyjrzyjmy się dalej, w pewnym momencie podczas wypisywania, ktoś się orientuje podczas wypisywania i zgłasza do Biura Inicjatyw Obywatelskich, że tu jest błąd i karty zostają poprawione, pliki podmienione. Ale nikt nie poinformował mieszkańców o błędzie, optymistycznie mówiąc, nie wszędzie dostarczone już błędne karty zostały wymienione. W niektórych punktach nieświadomi problemu mieszkańcy dalej oddawali głosy na błędnych kartach. I co z tym fantem biuro robi dalej? Otóż pomimo zapewniania w rozmowie telefonicznej o tym, że głosy będą liczone, jakby nigdy nic nie bierze ich pod uwagę. Był błąd trudno, nie przyznajemy się do niego ale go naprawiamy podmieniając karty w trakcie głosowania. Można by oczywiście jak główne media przejść nad tym do porządku dziennego i tym się zajmować. Ale już przekładając to na realia osiedlowe to takie 50% głosów liczby mieszkańców Skolwina zostało wyrzuconych. W tym momencie zmienia się już punkt odniesienia. Dyskusje na korytarzach urzędu jeszcze się toczyły długo po zakończeniu konferencji. Bo niby błachy błąd, ale rozwiązano go nie zgodnie z jakimiś zasadami tylko na poziomie dziecka w przedszkolu. Szast prast i jest OK. Nie, nie jest OK i nie może być OK. Jak zauważyłem wcześniej ludzie postanowili dać szansę, ponownie zaufać a tu proszę okazuje się, że 50% mieszkańców jednego osiedla zostaje pozbawionych prawa głosu. I to z uśmiechem na twarzy. To jest porażające jak się weżmie i przyłoży do innych zadań, decyzji, planów i głosowań. Skądś taka nonszalancja się bierze. Na ogół z codziennej praktyki. Nie chciałbym żeby się okazało, że koniec końców w mieście z góry się zakłada że z 50% mieszkańców nie rozmawiamy, że te 50% procent mieszkańców kompletnie dla urzędników i władz miasta się nie liczy.

Tocząc rozmowy w domu i z przyjaciółmi, po obejrzeniu zapisów konferencji, praktycznie wszyscy skomentowali: “To nie SBO tylko SBUM (Szczeciński Budżet Urzędniczy z wielkim BUM)” Urząd zrobił co chciał bo tak mu pasowało i nikt miał się nie połapać.

Wątpliwości naszych znajomych budzi również matematyka finału podział funduszy na projekty ogólnomiejskie. A konkretnie zakwalifikowanie do realizacji tylko dwóch zadań. Zgodnie z regulaminem SBO 2020, miało zostać przeznaczone na ten cel 30 procent wszystkich środków, czyli około 3,8 mln zł. Tymczasem zwycięski pomysł – „Szczecin pomaga zwierzakom – wyposażenie Przychodni TOZ” – wyceniono na niespełna 0,5 miliona złotych, a drugi – „Butelkomaty dla Szczecina” – na 125 tys zł. Teoretycznie do wydania powinno więc pozostać jeszcze ponad 3 mln zł. Kasa się ulotniła?

A tu, już na konferencji wyszło że coś nie gra. Że głosowanie sobie przedłużają jak chcą, że z góry zakładają iż na papierze nikt nie zagłosuje (i w takim myśleniu ja upatruje przyczyny takiego potraktowania tych głosów, nie byli przygotowani na taką skalę problemu). Okazało się również, że w procesie przygotowawczym (weryfikacji wniosków) też są spore niejasności i są odwołania. Taki cichy sposób eliminacji, może niewygodnych projektów, a może ludzi do których urzędnik nie pała sympatią? Tak czy owak proces odwoławczy nie zatrzymuje / nie przerywa kalendarza działań i w czasie kiedy część z odrzuconych projektów postanowiła walczyć o swoje głosowanie zostało przeprowadzone a wspomniane projekty nie miały nawet szans być poddane pod głosowanie. Również w samym procesie odwoławczym były błędy i brak przepływu informacji. Między innymi z takich błędów urzędniczych wypadł projekt złożony przez Świt Skolwin.

Kulała również korespondencja z mediami. Na złożone pisma z pytaniami nikt kompletnie nie odpowiada. Ale to normalna praktyka Urzędu Miasta. Cały urząd ma problem z przestrzeganiem zapisów KPA. Widać głównodowodzącemu to na rękę.

Podsumowując budżet obywatelski jest dobrym pomysłem i ma szansę być doskonałym narzędziem nawet dla urzędników. Tylko muszą jeszcze pojąć, że SBO nie jest ani ich ani dla nich. To jest tylko i wyłącznie narzędzie dla mieszkańców, które wskazuje w ten sposób władzom i urzędnikom, gdzie jest źle i czego oczekują mieszkańcy. Czy mamy jeszcze zaufanie do Urzędu? Trudno dzisiaj to ocenić. Według mnie i mojego otoczenia przez zawłaszczenie sobie SBO przez urzędników, zostało ono mocno nadszarpnięte. Jeżeli w urzędzie nie przypomną sobie kto tu jest dla kogo i kim jest urzędnik czy radny miejski, czy nawet prezydent miasta nie daję szans powodzenia na przyszłość. Muszą się mocno nagimnastykować by przekonać szczecinian o tym, że ich głos jest ważny dla UM i że ktoś się nim przejmuje. Na Skolwinie już wczoraj dało się słyszeć: daliśmy się namówić na danie szansy urzędnikom. I co z tym zrobili? Za rok już nie będę naiwny. Głosować nie będę, cały czas robią co chcą, za dużo tam przekrętów…

Pojawia się i znika i znika i znika…

Tak śpiewała w swoim hicie Beata Kozidrak. Taką taktykę przyjął też Centralny Urzędnik Drogownictwa (CUD) w UM Szczecin. Choć jeszcze tak się nie nazywa to już ma takie uprawnienia. Jak on powie tak ma być i nie ważne, że ludzie na ulicach wskutek jego decyzji giną, samochody w płotach lądują kolizje na nieczytelnych skrzyżowaniach itp. W 2018 roku swoją głupotą i totalnym brakiem nieodpowiedzialności błysnął tak jasno, że oślepiający jej blask dostrzegły nawet media ogólnopolskie. Co prawda wtedy nieodpowiedzialnie zachęcał do jazdy na łyżwach na Jeziorze Głębokim, a nie po ulicach, ale znaleźli się i tacy, co udowodnili, że po rondzie akademickim na łyżwach też można jeździć a filmików z tej okoliczności też kilka w sieci znaleźć można. Wtedy też użył sformułowania, które (sądząc po podejmowanych przez magistrat decyzjach) jest jego mottem urzędowym, które doskonale obrazuje sytuację drogową Szczecina.

Kto się boi ten siedzi w domu

Oczywiście biuro prasowe odmówiło wtedy komentarza dziennikarzom bo taka jest polityka urzędu względem pana Charęzy (CUD).

Orzymaliśmy wtedy zakaz komentowania tej sprawy wiążący nas też na przyszłość. Wszelkie pytania dotyczące decyzji tegoż urzędnika jak i sprawy dróg nie podlegają żadnym interpretacjom i dyskusjom. Uprawnieni do udzielania odpowiedzi w tych sprawach jest tylko pani Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM (którą chyba szkoli w zakresie dezinformacji opinii publicznej – taki doborowy duet) Charęza i ewentualnie Prezydent Miasta, którego kancelaria i tak odeśle do Charęzy korespondencję

– nieoficjalnie powiedział jeden z pracowników urzędu.

Co prawda błyskawicznie pojawiły się apele WOPR, ratowników medycznych i strażaków o nie wchodzenie i nie ślizganie się po zamarzniętych jeziorach, ale nie wiadomo ilu jego znajomych skorzystało z zaproszenia. Oburzenie służb ratowniczych było ogromne a sam CUDowny urzędnik sprawy nie komentował. Jak wielu. Do tego stopnia pewnie się czuje na swoim stanowisku, że nawet na radiowej antenie podczas audycji potrafi atakować słuchaczy. Zapisy KPA (Kodeks Postępowania Administracyjnego) ma za nic, bo wie, że jest nie do ruszenia. Ale jaki on ma związek z tytułem?

Otóż mamy z takimi pojawiającymi się i znikającymi ulicami do czynienia na Skolwinie. Niedawno Urząd Miasta rozesłał do niektórych mediów informację o zakończonym remoncie ulicy Huculskiej. Sam remont ulicy cieszy, zwłaszcza jej mieszkańców. Teraz mają drogę z betonowej kostki brukowej. Cieszy bo remontu wymagają praktycznie wszystkie ulice na Skolwinie. A tu proszę naprawdę przyzwoita droga, ba nawet dwie bo i frgment Saperskiej też został wyremontowany. Możnaby powiedzieć jest nadzieja. Niestety, życie szybko weryfikuje takie nadzieje. Na końcu ulicy przed jej skrzyżowaniem z Ciesielską, dochodzi do Huculskiej ulica Świętokrzyska. (na ilustracji w kółeczku) Na różnych mapach różnie ta ulica dochodzi. Ale już po remoncie ulica Świętokrzyska zniknęła. W miejscu gdzie widnieje na mapach było zaplecze budowy Huculskiej. Po budowie nie istnieje. Ciekawostką jest, że nagle na niektórych mapach końcówka ulicy Huculskiej dochodząca do Ciesielskiej stała się właśnie Świętokrzyską. Zamieszało się również w oznakowaniu tejże ulicy. Drogowskaz na Huculskiej wskazuje, jakoby ostatni fragment Huculskiej stał się Świętokrzyską, ale już na Ciesielskiej mamy skrzyżowanie Ciesielska/Huculska a Świętokrzyskiej nie ma w ogóle. Takie paranormalne ciekawostki mamy. Ktoś powie, kto by się przejmował niezamieszkałą ulicą? Pewnie nikt, my też byśmy nad przeszli do porządku dziennego, gdy nie fakt, iż to jest odprysk z całej lawiny takich “błędów” urzędniczych.

Kolejny kwiatek mamy jak zerkniemy na plan odśnieżania miasta na stronie zditm. Tam okazuje się że miasto odśnieża ul. Karpacką daleko za skrzyżowaniem z ul. Głęboką. Problem w tym że z zaznaczonej na mapie drogi wybudowana jest zaledwie 1/5. Reszta to ciągle pola. Ciekawe ile kosztuje to zimowe utrzymanie w najwyższej klasie oczyszczania (posypywanie solą, zamiatanie i odśnieżanie pola?

Podobnie ma się sprawa z Orną. Otóż jak już wiemy wszelkie opracowania techniczne, jakie by nie powstawały, podkreślają fatalny lub katastrofalny stan głównych ulic na Skolwinie i Stołczynie. Podobnie jest na pozostałych ulicach naszego osiedla jak np. Łomżyńska, Stolarska, Nowy Świat, Nad Bogdanką czy Skwarna. Co prawda na Stołczynie doczekali się zmiany nawierzchni na Polickiej i Kościelnej. Polne odcinki Nehringa i Ornej od stony Stołczyna utwardzono destruktem asfaltowym. Niestety zdewastowane przez ORANGE 700m ulicy Ornej na Skolwinie już nie doczekało się naprawy nawierzchni. I choć na interpelację radnej Renaty Łażewskiej (w poprzedniej kadencji) urząd wezwał firmę ORANGE do naprawy szkód i przywrócenia użytkowego stanu drogi, to kompletnie nic nie zrobiono ze zdewastowanym fragmentem drogi. Za to w korespondencji ze skolwin.info ORANGE oskarżyło mieszkańców Skolwina o bezprawne działania i samowolne ustawianie oznakowania na ulicy Ornej. Po kilku tygodniach wydział pana Charęzy przysłał pismo, w którym poinformował, że w budżecie miasta zarezerwowano na ten cel pieniądze i miasto ze swoich środków naprawi tą drogę. Życie pokazało, że bylo to kolejne oszustwo pana CUDu i jego wydziału. Na Ornej jedyne co zrobiono to ustawiono znak drogowy z tabliczką “uwaga wyrwy w jezdni”. Biorąc pod uwagę rzekomą kwotę zarezerwowaną na remont Ornej, to byłby to najprawdopodbniej najdroższy znak w Szczecinie a kto wie czy nie w Polsce. W kolejnym roku dokonano wspomnianego wyżej utwardzenia na ul Ornej, a zdewastowany pozostawiono w pogarszającym się stanie. W odpowiedzi na interpelację radnego Mateckiego dotyczącą tejże ulicy okazało się nagle, że wszystko co dotychczas wyszło z urzędu było jednym wielkim oszustwem bo

jednocześnie informuję, że aby dane zadanie mogło zostać zrealizowane musi zaistnieć zarówno w Wieloletnim Programie Rozwoju Miasta, jaki i w budżecie Miasta na dany rok budżetowy. Zarówno w zapisach Uchwały Nr XII/411/19 Rady Miasta Szczecin w sprawie budżetu Miasta na 2020 rok, jak i Uchwały Nr XII/413/19 Rady Miasta Szczecin w sprawie uchwalenia Wieloletniego Programu Rozwoju Szczecina na lata 2020 – 2024 przyjętych przez Radę Miasta w dniu 26 listopada 2019 r. nie znajduje się zadanie odnoszące się do wskazanego zakresu inwestycji w wymienionej lokalizacji, tj. ulicy Ornej.

Anna Szotkowska – Z-ca Prezydenta Miasta

Historia starań o poprawę nawierzchni drogi trwa od lat. Wielu mieszkańców listy pisało, interpelują w sprawie Ornej również radni od co najmniej 2013 roku. Miasto natomiast cały czas kłamie i oszukuje. Mieszkańcy ratują się jak mogą sami naprawiając drogę, do redakcji przysłali nawet zdjęcia z jednej z takich akcji sprzed kilku lat i co? Nic w zamian są oskarżani o samowolki a ich pracę jaką włożyli w poprawę drogi dewastuje barbarzyński inwestor i podły wykonawca inwestycji, pracujący na zlecenie Orange. Ba w tym samym piśmie w którym Orange oskarżyło mieszkańców, napisali, że “mieliśmy świadomość złego stanu drogi, nawet zastanawialiśmy się czy w ogóle ciężarówki tam dadzą radę wjechać”. I nie ważne dla nich było istniejące ograniczenie tonażu do 1t (wyrażone na znaku ustawionym przez miasto). To wszystko dla urzędników z miasta jest nie istotne. Ważne że mogą sobie pościemniać bezkarnie, bo prezydent swojego nie ukarze. Ba nawet mamy podobną radosną twórczość w wykonaniu urzędników którzy na niektórych mapkach skrócili nagle Orną wykręcając ją w kierunku Celulozowej we wręcz idiotyczny sposób biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu karząc pojazdom jadącym z góry skręcać pod kątem 90 stopni w Celulozową nwprost w kontenerowy sklepik osiedlowy. Nawet wytłumaczenie sobie ukuli, że nie mogą dwie równoległe ulice tak blisko siebie krzyżować się z główną ulicą. 60 lat taka sytuacja nie przeszkadzała a nagle prosze.

Szast prast i zniknął fragment ulicy. Przyjmując takie rozwiązanie iż ulica faktycznie tak będzie się kończyć, miasto stworzyło zagrożenie utraty zdrowia i życia dla mieszkańców. Specjaliści od drogownictwa oceniają to jednoznacznie to jakiś absurd. O ile słusznym jest stwierdzenie o ulicach równoległych o tyleż takie rozwiązanie problemu jest całkowicie nie do zaakceptowania. Takie coś możnaby było zrobić gdyby teren był płaski i to Orna by wychodziła z osiedla a nie wyjeżdżała z innego krańca miasta.

Jeszcze jeden i to chyba najistotniejszy. Otóż Remiza Straży Pożarnej ma zostać przeniesiona z ulicy Nad Odrą na Polcką vis à vis Galerii Północ. Przejazd wozem strażackim na Celulozową (i w ogóle na Skolwin) ul. Orną będzie nie tylko krótszy o połowę w kilometrach (czasowo jeszcze dłużej) ponadto daje możliwość dojazdu bez ryzyka oczekiwania na przejeździe kolejowym na przejazd pociągu. To jedyna droga dojazdu na Skolwin z pominięciem przejazdów kolejowych, a nie mająca pojęcia gdzie jest Skolwin pani wiceprezydent (bo tylko taki niedouczony urzędnik, nie znający miasta byłby w stanie takie brednie napisać) twierdzi, że ta droga to tylko dojazd do ogródka i to do tego jeszcze najwyższego szczebla. Jak wiceprezydent może nie znać miasta. To karygodne. Najwidoczniej prezydent najwyżej ceni ludzi o specjalnościach:

  1. znikających i pojawiających się ulic na tzw. zachciewajkę;
  2. jawnego i świadomego oszukiwania mieszkańców oraz radnych RM
  3. radosnej twórczości urzędniczej dla sprawiania wrażenia pracy

Podobno jest jakiś tajemniczy projekt przebudowy skrzyżowania, który miasto konsultowało w czasie, kiedy Skolwin toczył bój o przetrwanie z mączkarnią odpadów z łososia. W równie fachowy sposób ogłoszono konsultacje tylko ogłoszenia nie było komu na Skolwinie umieścić. Mieszkańcy oczekują w tym miejscu dużego ronda z centralną wyspą która będzie spełniać rolę skutecznego hamulca na piratów ale też da szansę na zawrócenie TIRom bez przestawiania garaży słupów i niszczenia ogrodzeń. A z tego co udało nam się dowiedzieć CUDny urzędnik forsował swoją niebezpieczną wersję ze spuszczniem samochodów z górki do osiedlowego sklepiku.

Na koniec mamy perełkę. Otóż wygląda to jakby Police dokonały aneksji Skolwina. Ani urzędnicy ani nawet Radni Osiedlowi się niezorientowali, że fragment ul. Stołczyńskiej z posesjami 251 i 252 stał się ul. Nadbrzeżną i znajduje się według ustawionego oznakowania w innej miejscowości czyli w Policach. Zresztą ul. Nadbrzeżna też jest oznakowana już od ulicy Granicznej czyli przeszło 200m ul. Stołczyńskiej zniknęło ze Szczecina.

Na ten Nowy Rok

Gdy Nowy Rok cyfrę zmienia wszyscy, wszystkim ślą życzenia, przy tej pięknej sposobności życzę Wam samych wspaniałości:

  • domu pełnego gości,
  • niech prowadzi Was bez stresu od sukcesu do sukcesu.
  • odwzajemnionej miłości,
  • domu pełnego gości,
  • ukochanych swoich bliskości i mnóstwo na co dzień czułości!
  • Niech Was męczy nadmiar kasy,
  • Niechże fiskus Was nie dręczy, ani inny urząd męczy.
  • W rodzinie niech miłość panuje,
  • Niech się szczęści, niech się darzy! Do siego roku!

życzy redakcja

Życzenia

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony?
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony:
Wzgardzony okryty chwałą,
Śmiertelny Król nad wiekami?
A Słowo ciałem się stało,
i mieszkało między nami.

Cóż masz, niebo nad ziemiany?
Bóg porzucił szczęście swoje,
Wszedł między lud ukochany,
Dzieląc z nim trudy i znoje,
Niemało cierpiał, niemało,
Żeśmy byli winni sarni,
A Słowo ciałem się stało,
i mieszkało między nami.

W nędznej szopie urodzony,
Żłób Mu za kolebkę dano!
Cóż jest, czym był otoczony?
Bydło, pasterze i siano.
Ubodzy, was to spotkało,
Witać Go przed bogaczami,
A Słowo ciałem się stało,
i mieszkało między nami.

Potem i króle widziani,
Cisną się między prostotą,
Niosąc dary Panu w dani:
Mirrę, kadzidło i złoto.
Bóstwo to razem zmieszało,
Z wieśniaczymi ofiarami,
A Słowo ciałem się stało,
i mieszkało między nami.

Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Błogosław ojczyznę miłą,
W dobrych radach, dobrym bycie,
Wspieraj jej siłę swą siłą,
Dom nasz i majętność całą,
I wszystkie wioski z miastami,
A Słowo ciałem się stało,
i mieszkało między nami.

Międzypokoleniowa Wigilia w SP44

W piątek w Szkole Podstawowej nr 44 na Skolwinie odbyła się “Wigilia Międzypokoleniowa” dla samotnych, chorych i seniorów. Uczestniczyło w niej przeszło 80 osób. Wzruszenie na zmianę z radością przeplatały się przy wigilijnym stole przygotowanym przez Szkolny Zespół Caritas wspierany przez panie kucharki ze szkolnej stołówki i firmę cateringową pani Giluń. Obsługę na sali prowadzili uczniowie, którzy stanęli na wysokości zadania i obsługiwali na poziomie co najmniej 6 gwiazdkowego lokalu. Całość rozpoczęła oczywiście wspólna Eucharystia. Po niej dzieci z IV klasy skolwińskiej szkoły przedstawiły jasełka, po nich zaprezentowały się w świątecznym repertuarze seniorki z klubu Don Senior a po nich czas wigilijnej kolacji uprzyjemniały kolędami uczennice z najstarszych klas SP 44. Nie zabrakło również czasu dzielenia się opłatkiem i życzeń od władz miasta, w które przekazała Przewodnicząca Rady Miasta Renata Łażewska, w imieniu swoim jak i ks. Tomka życzenia złożył ksiądz proboszcz Artur Rasmus również dyrekcja szkoły i oczywiście główny organizator czyli parafialna i szkolna Caritas.