Jak można było tak zepsuć tak błachą akcję?

Całą noc napływały do redakcji wrażenia i opinie, na temat wczorajszej akcji neutralizacji miny dennej na Odrze przy Skolwinie. Niewątpliwi cały Skolwin i jak wiemy od naszych czytelników Stołczyn, Police, a nawet Bukowo i Przęsocin na chwilę zapomnieli o pandemii.  

Emocji i doznań było sporo, myślę że również doświadczenie tego jak rozeszły się siły i efekty wybuchu będą jeszcze długo analizowane a pewnie i w naszej szkole uczniowie będą na fizyce mieli okazję się wykazać. Nie bez znaczenia na pewno jest tu grunt. Biorąc pod uwagę fakt, że znajdowała się ona na głębokości 12m a tak spektakularnie się objawiła pomimo wybrania z niej znacznej części materiału wybuchowego. Kolej gdy wykonywała badania gruntu pod torowiska ustaliła, że mamy 3 metrową warstwą gliny a pod nią potężną i rozległą gruba miejscami na 10m warstwa torfowa. Rozległa gdyż jak mówili badający ten grunt od przejazdu przy Teleyardzie gdzie warstwa gliny zyskuje kosztem torfu do przejazdu przy skrzyżowaniu Inwalidzka/Stołczyńska/Skwarna. To na pewno dało większe efekty odczucia grawitacyjnego tego wybuchu. Ale te analizy zostawmy pirotechnikom, naukowcom i chciałoby się powiedzieć Wydziałowi Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności Urzędu Miasta (UM) w Szczecinie. Chwała to się należy tylko Minerom z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża za unieszkodliwianie tych niebezpiecznych znalezisk, dzięki czemu możliwa będzie spokojna żegluga. Jeszcze raz podziękowania dla nich za to co robią.

I teraz pytania mieszkańców na które musi odpowiedzieć magistrat:

  • co z systemem z 1 250 000? Zamontowali syreny, które wygrywały melodyjki i kuranty a po sprawdzeniu jakby ich nie było. A powinny zawyć i pójść z nich komunikaty.  SYSTEM NIE DZIAŁA!!!  Po co wydawać miliony z budżetu miasta na coś co kompletnie nie jest używane i wykorzystywane?
  • Dlaczego Straż Miejska nie informowała jak należy? Dlaczego nie było żadnych komunikatów o początku i końcu akcji?
  • Dlaczego nie było żadnych informacji przed detonacjami a zwłaszcza tą przy Skolwinie?
  • Dlaczego nie zawyła syrena ostrzegawcza i nie było komunikatu z systemu przed detonacją?
  • Dlaczego ruch pojazdów odbywał się normalnie i nikt nie pilnował by nie przemieszczali się piesi skoro mają zakaz przemieszczania?
  • Radiowozy przejeżdżały przy przechodzących pieszych i nawet nie poinformowali przez głośniki, że jest zakaz przebywania na zewnątrz?

Wiadomo, że zawsze się trafią „niesubordynowane jednostki”  czy jak woli część czytelników zwykłe „buraki”, które zawsze muszą na przekór robić by udowodnić swą tępotę. Ale na takie jednostki mają przewidziane prawem środki, których niestety wczoraj nie zastosowano. Niestety jak wspomnieliśmy we wcześniejszym artykule Wydział Urzędu Miasta z nazwy tylko Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności poległ. W ogóle nie spełnia swej roli a nawet można zaryzykować stwierdzenia działa wręcz odwrotnie do nazwy i celowo szkodzi ludności. Informacje nie dotarły do wszystkich i jak się okazało skutki oddziaływania były dużo większe a mieszkańcy spoza strefy żółtej praktycznie nie wiedzieli co się dzieje.

To wywołało u wielu duży strach/niepokój o to co się dzieje. Starsze osoby i dzieci, naprawdę nieźle się przestraszyły. Jak piszą rodzice sporo dzieci w nocy miało lęki i z płaczem się budziło.

Taka akcja to kompromitacja i mieszkańcom należą się przeprosiny na pewno ze strony tego dziwnego tworu jak jest parodia Wydziału Zarządzania Kryzysowego jak i wyjaśnienie prezydenta i poinformowanie społeczeństwa jakie konsekwencje poniosą, bo muszą ponieść, niekompetentni pracownicy UM. Informację przekazaliśmy prezydentowi miasta i zapewnił że sprawa będzie analizowana i wyjaśniana.

Czekamy na te wyjaśnienia.

MZ

2 odpowiedzi do “Jak można było tak zepsuć tak błachą akcję?”

  1. Jak Pan Redaktor to nazwał pewne “buraki” może musiały się przemieścić po to, żeby wydostać się z tej strefy i dostać się do pracy. A Panowie policjanci, którzy nie przepuścili auta, które takiego “buraka” miało zabrać i podwieźć do pracy, żeby było bezpieczniej poinformowali, że auta nie wpuszczą, a “burak” może pieszo iść żeby do auta tego dojść. Więc może nie nazywajmy wszystkich “tępymi burakami”, bo co najmniej jest to krzywdzące.

    1. szanowna pani, nie piszę tu o osobach, które musiały się przemieścić – bo to inna konieczność (to że ich nie wymieniłem nie oznacza zaraz że je tak określam). To określenie zostało użyte do osób które np. otrzymując informację od innych, że autobusy nie jeżdżą i że jest zakaz przebywania na zewnątrz wyzwiskami obrzucały, tych co ich informowali zamiast podziękować za informację. A takich cwaniaków było kilku. Także na pewno to określenie nie jest krzywdzące dla pani czy jadących do pracy. Choć i to można było ogarnąć, jak ktoś się zainteresował.

Możliwość komentowania jest wyłączona.