foto: archiwum
Artykuł 25 Ustawy o Ochronie Zwierząt nakłada na kierowców obowiązek zatrzymania się i udzielenia pomocy. Tylko co zrobić, gdy odpowiedzialne służby robią wszystko, żeby takiego zgłoszenia nie przyjąć? Jak się należy zachować w takiej sytuacji?
Przyszła jesień, a z tym się wiąże większa migracja zwierząt w poszukiwaniu jedzenia i większym ryzykiem kolizji z takim zwierzęciem na drodze. Zwłaszcza na naszym osiedlu, obfitującym w tereny leśne i łąki, takie ryzyko jest wysokie.
Co należy zrobić po kolizji ze zwierzęciem?
Należy zadzwonić pod numer alarmowy 997 lub 112 i poinformować o incydencie. Kierowca powinien następnie zadbać o bezpieczeństwo, zjechać na pobocze, włączyć światła awaryjne i zabezpieczyć miejsce trójkątem ostrzegawczym. Nie należy zwierzęcia dotykać ani przewozić, ze względu na ryzyko zakażenia m.in. wścieklizną. Poza tym, ranne zwierzę może być niebezpieczne. Pamiętajmy, by nie hałasować, starajmy się zachowywać spokojnie i cicho. Jeśli jest to możliwe, zasłońmy zwierzęciu oczy, odizolowując wzrok od bodźców zewnętrznych. Najlepiej jest je po prostu przykryć. Policja powinna wysłać na miejsce patrol i powiadamia łowczego, który odpowiada za dany teren. On na miejscu decyduje, czy zwierzę należy odstrzelić. W myśl prawa łowieckiego zwierzę zabiera myśliwy.
W Szczecinie mamy inne zasady?
W poniedziałek około godziny 17.30, na ulicy Stołczyńskiej (koło polany Rekreacyjnej), doszło do “zdarzenia drogowego z udziałem zwierzęcia łownego”. Kierujący pojazdem osobowym potrącił sarenkę. Zwierzę przeżyło i położyło się na trawie koło słupa energetycznego. Kierowca zgodnie z przepisami wybrał numer 997. Z informacji jakie otrzymaliśmy od świadka zdarzenia, po zatrzymaniu się za autem, które potrąciło zwierzę, kierowca miał rozmawiać z policją, która odmówiła interwencji, nakazując kontakt ze Strażą Miejską.
To zaskakująca informacja w świetle przepisów. No ale może przepisy swoje a życie swoje. Kierowca zadzwonił do Straży Miejskiej i ku zaskoczeniu wszystkich Strażnik odbierający telefon, również odmówił interwencji, bo rzekomo teren Gminy Miasto Szczecin ma należeć do Polic (!) i tam należy zgłosić sprawę.

Kierowca cierpliwie zadzwonił do Straży Miejskiej w Policach. Ta zgodnie z faktycznym prawem i mapami odmówiła interwencji w sąsiedniej gminie, informując, że należy zgłosić sprawę policji.
Spychologia
Na stronie straży miejskiej udało się znaleźć taką o to informację
Znalazłeś martwego lub rannego lisa, dzika bądź sarnę na terenie Szczecina, zadzwoń na całodobowe, bezpłatne numery Straży Miejskiej: 986 lub 196-56. W związku z ostatnimi zdarzeniami dotyczącymi zwierząt chronionych lub łownych, przypominamy najważniejsze informacje. Wszelki zdarzenia dotyczące:
1) zwierząt łownych (np. dzik, sarna, lis) np.:
– szkody na terenach komunalnych, osiedlowych (głownie dziki),
– kolizje drogowe ze zwierzęciem (głównie dzik, sarna),
– zagrożenie zdrowia lub życia ludzi (głównie dziki – np. przebywające przy drogach lub takie, które wtargnęły na teren posesji mieszkalnych),
– wymagające uwolnienia (głównie dziki, sarny – np. “zawieszanie” się saren na ogrodzeniach, dziki, które utknęły w ogrodzeniach bądź nie mogą się wydostać ze studzienek, itp.)
2) oraz objętych całoroczną ochroną (np. nietoperz, łabędź, jeż) – głównie wymagające uwolnienia, bo znalazły się na terenach zabudowanych bądź w mieszkaniach należy zgłaszać do Straży Miejskiej – bezpłatne telefony czynne całą dobę: 986 lub 196-56 Fax dla osób głuchoniemych: +48 91 424 58 58.
Straż Miejska po przyjęciu zgłoszenia, które jest rejestrowane przekazuje sprawę do pogotowia interwencyjnego ds. zwierząt łownych i chronionych. W przypadku kolizji drogowych ze zwierzęciem z reguły policja informuje bezpośrednio pogotowie.
Niestety, w opisywanym zdarzeniu, zachowanie strażników miejskich było zupełnie odmienne. Odmówili interwencji. Po rozmowie z naszym redaktorem, zdarzenie zgłoszono strażakom (JRG4), ci poinformowali, że sprawę do łowczego należy zgłosić, ale oni nie mają numeru.
Całą sytuację w rozmowie telefonicznej opisała nam zbulwersowana czytelniczka.
Straszy się kierowców odpowiedzialnością za nieudzielenie pomocy zwierzęciu, ale jak chce się zgodnie z prawem postąpić i sprawę zgłasza się służbom te nas olewają. Każą wydzwaniać po wszelkich możliwych służbach, a już pierwszy przyjmujący informację powinien sprawę załatwić. Jak tu mieć zaufanie do służb?
Cała sprawa i nas zaskoczyła i zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie sprawy, zarówno do Policji jak i Straży Miejskiej. Czekamy na odpowiedź.
